Co to jest prawda?

Ewangelia Jana 18, 37-38
„Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu. Rzekł do Niego Piłat: – Cóż to jest prawda?”

Wielki Piątek. Dzień krzyża.
Kto najlepiej broni krzyża? Ten, kto uparcie zajmuje się samym znakiem, żeby widać go było wszędzie? A może jednak ów, co bardziej przejmuje się jego moralnym przesłaniem. Żeby widać je było wszędzie bez mikroskopu, a już szczególnie tam, gdzie dumnie powiewa sztandar chrześcijaństwa.

A ten dialog z ewangelii Jana przejmujący. Interpretuję go po swojemu: sceptyczne pytanie Piłata jest sumą wszystkich, a szczególnie dzisiejszych pytań zwyczajnych ludzi, stojących wobec mnóstwa poglądów także w sprawach fundamentalnych, światopoglądowych.. Ludzi świata, w którym już tyle było ideologii, co się skompromitowały, świata, gdzie tyle różnych wierzeń. Wiem, że ten komentarz nie pasuje do współczesnej biblistyki, która nie przyznaje urzędnikowi rzymskiemu tak sympatycznej roli. Napisałem w tej sprawie tekścik do „Magazynu Świątecznego”, który tu dołączam, ale co sobie po cichu myślę, to myślę. A ten tekst taki.

Kto zabił Jezusa? Pod tak aktualnym tytułem ukazała się właśnie w Wydawnictwie M książka imponująca. Napisał ją publicysta polityczny, były redaktor naczelny dziennika „Rzeczpospolita” Paweł Lisicki, o którym wiedziałem, że interesuje się głębiej Kościołem, ale nie przypuszczałem, że aż tak porządnie. Rzeczona publikacja to prawie czterysta stron cytatów i polemiki biblistycznej, wynik lektury dzieł autorów zagranicznych. Chylę czoła przed podobną wiedzą kogoś, kto przecież zawodowym teologiem nie jest.

A poglądy? Lisicki podjął problem teologiczny fundamentalny: roli obu władz – rzymskiej i żydowskiej – w wydaniu na Jezusa wyroku śmierci. I polemizuje z dominującą wśród uczonych opinią, jakoby obraz ewangelijny różnił się w tej sprawie od rzeczywistego przebiegu wypadków. Teza wielu biblistów jest taka, że w relacjach ewangelii widać dobrze czas ich powstania. Redagowane parędziesiąt lat po tamtych wydarzeniach noszą ślady sporu chrześcijańsko-żydowskiego tymczasem już bardzo ostrego. Władze żydowskie przedstawiane są jako znacznie mniej sympatyczne, niż to było rzeczywiście, rzymskie z Piłatem na czele są wybielane (szczególnie przez Mateusza i Jana). Ucierpieli na tym szczególnie faryzeusze, skonfliktowani z młodym Kościołem pod koniec pierwszego wieku znacznie bardziej niż to było na początku. Otóż Lisicki z takimi poglądami biblistów szczegółowo polemizuje.

Kwestia, jak napisałem, fundamentalna, bo przecież wciągająca w jeszcze bardziej podstawową: w jakiej mierze teolog katolicki może twierdzić, że autorzy Pisma Świętego tak aktualizowali swoje relacje. Lisicki nie rozdziera szat, bo wie, że literalne rozumienie prawdziwości Biblii nie wytrzymuje krytyki, kiedy się widzi chociażby oczywiste różnice faktograficzne między poszczególnymi księgami, niemniej optuje za większą powściągliwością w biblijnej krytyce tekstów. Ja mam raczej inne myślowe skłonności, ale sceptycyzm dzisiejszych „uczonych w Piśmie” też nieraz widzi mi się przesadny (np. w wydanej także u nas katolickiej ”Encykopedii biblijnej”), więc dzieło Lisickiego przyjmuję ze spokojem. Zresztą nawet i inne duchem od samej książki wprowadzenie do niej pióra ks. Waldemara Chrostowskiego, bo do jego swoistego patrzenia na dialog chrześcijańsko-żydowski zdążyłem przez lata przywyknąć.

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s