Normalność

Ewangelia Jana 4,43-45
1.”A po dwóch dniach udał się stamtąd do Galilei.
2. Jezus bowiem sam potwierdził, że żaden prorok nie ma uznania w swojej ojczyźnie,
3. Gdy jednak przyszedł do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, bo widzieli wszystko, co czynił co czynił w Jerozolimie podczas święta, bo i oni przyszli na święto”.
Ekumeniczny Przekład Przyjaciół. Wersety pełne problemów. Najpierw translatorskich: gdy termin grecki „oun” na początku wersetu 3. przetłumaczymy jako „więc”, nasunie się myśl, że ojczyzną Jezusa jest tu nie tyle Nazaret, czyli Galilea, jak u Mateusza 13, 57 i Łukasza 4, 24 ile Judea (to interpretacja Poznanianki). My jednak poszliśmy tropem np. Tysiąclatki i odnosimy przysłowie o proroku do Jego „małej” ojczyzny. Stwarza to natomiast z kolei problem, czemu czwarty ewangelista pomija jakby złe przyjęcie Jezusa, opisane u Mateusza 13, 54-57 czy nawet zamach na Jego życie u Łukasza 4, 16-30.
Ale jam komentator, nie translator, więc tylko myślę sobie, że niechęć do proroków we własnym kraju to coś całkiem zrozumiałego, „normalka”. Dyktatorzy kochają tylko kontestatorów władzy cudzej…

Dodaj komentarz