Ewangelia Łukasza 9,28b-36
Dziś pradawne chrześcijańskie święto Przemienienia Pańskiego. Czytamy:
„Jezus wziął ze sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy odmienił się.”
Przyrównałem tu kiedyś tamtą wizję apostołów do tego, co widują mistycy teraz. Przepraszam, oczywiście nie co, tylko Kogo. A twierdzić, że to zwyczajne zwidy czy wręcz choroba psychiczna, to raczej dogmatyczny sceptycyzm. Mnie się nic podobnego nie zdarza. Czy ma to jakikolwiek związek z tym, że nie jestem dobrym „medium”? Żadne bioprądy do mnie nie dochodzą, co wypróbowałem na przykład w kolejce do Harrisa: mojego syna rąbnęło wręcz na ziemię, a mnie nic. Jesteśmy różni: negować ten fakt bezsporny nie ma żadnego sensu. Tak jak i natomiast widzenie wszędzie Szatana. Owszem, pełno go, ale tam, gdzie nienawiść.