Ewangelia Mateusza 18,5
„I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, mnie przyjmuje”.
Przyjąć dziecko. Nawet jeżeli istnieje ryzyko, że będzie niepełnosprawne, albo nawet gdy jest to już oczywiste. Dla rodziców, którzy się na to decydują, mam szacunek olbrzymi. To przecież wręcz heroizm. Kiedyś wychowanie dziecka nie było takim problemem, jak dzisiaj: trzeba to zrozumieć. I wysławiać takich ludzi pod niebiosa zamiast rzucać gromy na mniej ofiarnych. A o aborcji jest zaraz na początku w „Alfabecie Tischnera”, książce, jaką zrobił dla Znaku tischnerolog świetny Wojciech Bonowicz (rzecz ukaże się 6 września).