Także i On dojrzewał. Adam Boniecki, herbu Awangarda

Ewangelia Łukasza 2,40

Dzisiaj święto Ofiarowania Pańskiego. Nazywane jest również maryjnie, świętem Matki Bożej Gromnicznej. Nie tylko w Polsce (sprawdzałem w kalendarzu niemieckim), nie tylko w moim Kościele wyznaniowym, także w Kościołach starokatolickim mariawitów i polskokatolickim, niemniej dziś akcentuje się tam raczej osobę samego Chrystusa.

Ewangelia Łukasza opowiada, jak zgodnie z biblijną tradycją rodzice Jezusa ofiarowali Bogu swego pierworodnego syna w jerozolimskiej świątyni. Spotkali tam dwójkę mędrców: Symeona prorokinię (tak się ją w tekście nazywa) Annę. Ten pierwszy powiedział Maryi, że Jezus będzie „światłem na oświecenie pogan i chałę ludu Izraela”, lecz także, iż „przeznaczony jest na upadek i powstanie wielu w Izraelu” oraz „na znak, któremu sprzeciwiać się będą”, a duszę Jego matki miecz przeniknie. I tak się stało.

Zwracam poza tym uwagę na końcówkę tej perykopy: ”Dziecko zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim”, także na niemal powtórkę tego zdania w wersecie Łk 2,52 . Otóż znakomita biblistka świecka, świętej pamięci Anna Świderkówna, umiejąca genialnie mówić o Piśmie Świętym naprawdę ciekawie, ponieważ zrozumiale jakoś, napisała gdzieś, w którejś swej książce, że przecież dziecko to, jak każde dziecko, rozwijało się myślowo. Tak, nie wiedział od razu wszystkiego, nie przemyślał. Bardzo niewiele wiemy o Jego dzieciństwie, zakładać jednak chyba możemy, że był niewątpliwie, bardziej niż każdy Jego rówieśnik, tak zwanym dzieckiem cudownym, nie był wszakże od razu dorosły.

Teraz zaraz zgodnie z tradycją Jonaszowe myślenie nieciche .

Adam Boniecki, herbu Awangarda

Co tu ma herb do rzeczy? Ano to, że Bonieccy mają na coś takiego swoisty patent. Herbarz sławny napisał przecież Adam Józef Feliks tego nazwiska. A ten Adam Boniecki to duchowny dziennikarz, były naczelny „Tygodnika Powszechnego”, znany także jako były „generał” armii księży marianów. Ona wszakże z czasem uznała, iż jej były dowódca odzywa się publicznie bardzo nieostrożnie, i pozwoliła mu tylko na pisanie do tamtego katolickiego pisma, też zresztą zdaniem kościelnej prawicy nieostrożnego, jeśli nie gorzej. No cóż, tu jest Polska, jak powiedział klasyk pewien…

Rzecz w tym, że ten Adam dzisiejszy jest księdzem polskim zgoła nietypowym. Podobnych jest więcej, ale Boniecki na różnych urzędach zasiadał, na jednym watykańskim nawet (szefował polskiej edycji „L`Osservatore Romano”), a tacy ludzie n ogół mniej wychylać się lubią. Pojechał na przykład z księdzem Lemańskim na pogrzeb Piotra Szczęsnego i tam homilię powiedział. Co prawda, obrzędowi przewodniczył biskup – ale właśnie też nietypowy, świętej pamięci Tadeusz Pieronek. Wszystko pasuje.

A temat felietonu nasunął mi się, bo nasunęła się odpowiednia lektura: książka Marii Fredro-Bonieckiej „Za kryształową szybą. Przypadki rodziny Bonieckich”. Wydawnictwo „Czarne”. Wołowiec 2019. Tam o samym księdzu i samego księdza w bród.

O innych członkach rodziny również. Noszących owo nazwisko i skoligaconych: Wielowieyskich, Łosiach Tyszkiewiczach…Owszem, „urodzonych”, nawet hrabiach. Sądzę natomiast, iż nadszedł już dawno czas, kiedy się tych rodaków nie uważa za lepszych jakoś, choć i to się w młodym pokoleniu zdarza , ale i nie za gorszych, czyli „obszarników” paskudnych.

Ksiądz Adam podoba mi się tutaj, albowiem kompleksu niższości nie ma, zarazem apologetą ziemiaństwa nie jest. Pyta retorycznie w książce: „Czy to jest niesprawiedliwe, że ktoś otrzymuje coś z racji urodzenia dzięki trosce swoich przodków, którzy byli zapobiegliwi, nie trwonili majątków (…) Istota sprawy nie polega na tym, że ktoś urodził się «za dobrze», ale żeby stworzyć warunki tym na gorszym miejscu.” Na przykład przez zakładanie szkół dla wiejskich dzieci. A byli tacy ziemianie. Sam zresztą jako obszarnicze dziecko (choć Turnauowie to nie hrabiowie zgoła, starozakonni raczej, z miasta czeskiego Turnau, Turnov dzisiaj, historycznie się wywodzą) wiem, że szastać ocenami nie wolno. Byli ziemianie i ziemianie. Moich rodziców ukształtował w tej mierze ksiądz Zieja, chłopski syn oczywiście. Miał kiedyś dla sandomierskich „obszarników” rekolekcje, po bardzo miłym, ale nie rewolucyjnym zgoła ojcu Janie Rostworowskim i sumieniami potrząsnął. Pisząc na ten temat, wspominam coś chyba charakterystycznego, mianowicie skromną prośbę naszego stangreta do dzieci: by nie mówiły do niego „Tomku”, ale Tomaszu. Chociaż tyle… Gdy nadeszła reforma rolna, należał do najbardziej nam niechętnych.

Adam wspomina kryzys w rolnictwie w latach przedwojennych, to, że dotknął klasę ziemiańską nieporównanie mniej niż chłopów, którzy znaleźli się w okropnej nędzy. Cytuje obszerny opis takiej sytuacji w pamiętniku żony gospodarza piętnastomorgowego (czyli nie najbiedniejszego), nadesłanym na konkurs w r. 1933. Opowiada o potwornym wrażeniu, które zrobiły na nim tak zwane czworaki, czyli mieszkania pracowników ziemian („fornali”). Pamięta też, że dzieci z owych czworaków przełaziły przez mur do naszego parku, by zrywać jabłka, „a myśmy te dzieciaki przeganiali. Mało chwalebnie”. Ale i to, że jego stryj krytykował jego ojca za tamtą nędzę i sprzedawszy kawałek ziemi, sam wybudował przyzwoite mieszkania. To o ludziach innych, a o pozostałych stworzeniach coś takiego: podobnie , jak ja, nie pojmuje pasji łowieckiej, także ziemiańskiej, miał nawet żal do ojca, że polowania organizuje.

Cieszę się, że zgadzamy się również w poglądach kościelnych. A że jam człowiek świecki, prawo kanoniczne obowiązuje mnie dużo słabiej, mogę pisać, co chcę, tu laikatowi lepiej. Inna rzecz, że tamta cenzura mariańska to pewnie dzieło Opatrzności: w kręgach laikatowych oraz medialnych (naturalnie niektórych) ma opinię znakomitą. Bo też odważny był już jako nastolatek. Poszedł na nabożeństwo do cerkwi, acz to już za grzech uchodziło.

Kłopoty z „komuną”. Z majątku rodzina wywalona, to znaczy matka z piątką dzieci, bo ojciec zginął z rąk niemieckiego okupanta. Grażyna Boniecka musiała zarobić na całą szóstkę: pracowała już w Warszawie w warsztacie tkackim, robota żmudna bardzo, jej zadaniem było też sprzedawanie materiałów, kwestia niełatwa. Adam, także najmłodszy z rodzeństwa dziennikarz radiowy Tadeusz, wspominają w książce matkę jako osobę niezwykłą. Nigdy nie narzekała na swój los, nigdy nie podnosiła głosu, była wobec dzieci nieludzko cierpliwa, wyrozumiała i czuła. Nie każdy rodzic zasłużył na wspomnienia podobne.

Jeszcze coś z dziedziny społeczno-politycznej. Adam w zaraz powojennej szkole: chłopakowi, koło którego siedział, opowiedział o swoim życiu przed wojną i po. Wydawało mu się, że są skolegowani, ten jednak, gdy przyszedł do niego do domu, by dowiedzieć się, co jest zadane, bo nie był na lekcjach, nie wpuścił go do środka, opluł wołając: – Wynoś się, ty zbankrutowany dziedzicu! Propaganda nie spała, ale trafiała na dobry grunt. Nierówności społeczne mściły się mocno.

Wiele lat potem podpadł PRL- owi Adam Boniecki w inny sposób. Wydrukował w swojej polskiej wersji „Osservatore” protest Watykanu przeciwko delegacji :Solidarności”. Władze chciały się go pozbyć z Watykanu , przysłali do Rzymu listę grzechów, które rzekomo miał na sumieniu. Wysłali też dziennikarza PAP, aby sprawdzić, jak można Bonieckiego usunąć, ale ten nie znalazł postaw.

Na finał dawny sen mego przyjaciela Michała Czajkowskiego, że w „Tygodniku Powszechnym” są gratulacje i życzenia dla Adama na 80-lecie od przewodniczącego Episkopatu arcybiskupa Gądeckiego, na całą stronę druku! I zdumienie, że ja tego nie zauważyłem. No cóż, ja jednak nie zawsze gapa jestem, a on tutaj marzyciel…

108 myśli na temat “Także i On dojrzewał. Adam Boniecki, herbu Awangarda

  1. Prośba do Komentatorów?
    Przestańcie zmieniać NICKI, a także swoje maile.
    Czego się boicie, a może macie coś na sumieniu i tak się ukrywacie?

    Awarcho, szczególnie Ty mnie zaskakujesz!

    Polubienie

  2. „Jednej rzeczy nie mogę zrozumieć, a zwłaszcza żyjąc podobno w kraju chrześcijańskim. Dlaczego tak dużo ludzi się prostytuuje na rzecz innych i tym samym wyzbywając się własnego Rozumu, Sumienia i Uczuć?
    To mnie wciąż gnębi i szukam odpowiedzi rzeczowej (tej właściwej)? Może jest coś na rzeczy w naszym pochodzeniu (nie tym ludzkim)? To biorę najbardziej poważnie pod rozwagę!”

    Polubienie

    1. Stokrotki, różnimy się bardzo. Ty już znasz prawdę” ja wciąż poszukuję i nie wiem czy wystarczy mnie czasu żeby cokolwiek odkryć. Ufam że może mój syn pójdzie moim tropem, a raczej drogą poszukiwań i odkryje dużo więcej.
      Tak zwane Święte księgi nie traktuję jako jedyną i najprawdziwszą prawdę, co najwyżej jako wskazówkę na mojej drodze poszukiwań, w przeciwieństwie do Ciebie i wszystkich ludzi religijnych. O Arcykapłanach nie wspominam z wiadomego powodu (dla mnie).

      Polubienie

  3. https://wyborcza.pl/7,75968,25678405,zamozny-sedzia-w-mieszkaniu-dla-niezamoznych.html#S.main_topic-K.C-B.3-L.1.glowka
    Dominika Wielowieyska idzie drogą brata Kurskiego, Jacka.
    Żeby taki artykuł wysmarować trzeba troszkę popracować i dowiedzieć się coś więcej na tema przedstawiany, a nie tak jak telewizja Jacka Kurskiego, która ma za zadanie ohydzić wszystkich, co nie z PiSem. Czyżby Jarosław szedł drogą Jacka?

    Polubienie

      1. Jak nie będziesz szedł drogą Jacka Kurskiego to może przeżyjesz 88 lat w szczęściu.

        / A jeśli nie Ty, to twój syn. A jeśli nawet nie on, to może jego syn? Ty (ze swojà wiarą tego nie zobaczysz ale zawsze to coś, że (skoro nie w Jehowę) w coś wierzysz. Zawsze milej się umiera (z wiarą w „Coś” w sercu, i na ustach)

        Polubienie

      2. Jak długo będziesz traktował ten świat jako lekko tylko nienormalny niczego nie pojmiesz, ani niczego nie zrozumiesz.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s