Czas dzieci, niestety. Wrogiem Kościoła jest on sam

Wpis na wtorek 26 lutego 2019 r.
Ewangelia Marka 9,36-37a
„Następnie wziął dziecko, postawił je pośród nich i objąwszy je ramionami powiedział: – Kto przyjąłby jedno z takich dzieci w imię moje, mnie przyjmuje” (BT). Skojarzenia wiadomo, jakie. Dzieci cudzych (czasem i własnych, gdy rodzic potworny). Kościół mój znalazł się w sytuacji raczej ponurej. W Watykanie zakończył się zjazd ważnej w tej sprawie współdecydentów. Nie był to, zgadzam się z pesymistami, przełom, ale i zachowuję ostrożny optymizm. Zobaczymy, co zdoła zdziałać Franciszek. Sytuację ocenia prawidłowo, ale ma przeciw sobie wielu krajowych hierarchów. Na przykład w Polsce, gdzie jest w szczególności arcybiskup Głódź i był ksiądz Jankowski, dla niektórych postać dalej pomnikowa. Przeważa mentalność po staremu arcykorporacyjna, dbająca o wizerunek przez zatajanie zła szatańskiego, jeśli współczująca, to raczej sprawcom, niż ofiarom. Widząca zło w jakichś wrogach Kościoła, nie w nim samym, bo on sam jest swym wrogiem największym. To wszystko myśli papieskie, ostatnia Benedykta XVI.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s