Niepojęte plany Boże

Księga Koheleta 3,11
„Uczynił On wszystko pięknie w swoim czasie,
także wieczność włożył w ich serce,
tak jednak, że człowiek nie zdoła pojąć dzieła,
które uczynił Bóg od początku do końca.”
Oj tak, nie zdoła pojąć. Bóg pisze po liniach przeraźliwie krzywych. Ale ja wierzę, że On jest i że są to wbrew nieustannym pozorom linie do właściwego celu prowadzące. Ale w ogóle rzeczy niepojętych ciągle kupa, w każdym razie dla mnie. Komputer oczywiście, ale ludzie też. Jak to jest z nimi na przykład, że kłamią, i to publicznie nie rozumiejąc, że ten grzech ma nogi króciutkie? Nie pojmuję też nawet, choć to jest zjawisko – podkreślam – całkowicie inne, niektórych poglądów różnych od moich potężnie. Szanuję takich ludzi może tym bardziej, ale się dziwię.
Mam na myśli przypadków wciąż legion, ostatnio jednak na przykład takowy. Załączam felieton sobowtóra mojego.
Głośne myślenie. Jan Paweł II, kleru wychowawca. Jonasz
Tydzień temu przeczytałem w „Magazynie Świątecznym” rozmowę Artura Nowaka z profesorem Stanisławem Obirkiem. Tytuł: „Jan Paweł II wychował nam kler”. Odpowiedź: fatalnie.
Tekst zaczyna się od sprawy pedofilii, filmu „Kler”, i o tym jest dużo. To sprawa, o której nigdy dosyć, mówi się słusznie, że znaleźliśmy się w czasach podobnych do tamtych, gdy wybuchła reformacja. Kryzys jest przeraźliwy. Napiszę o tym więcej po obejrzeniu dzieła Smarzowskiego, bo to problem osobny. W każdym razie dla mnie. A teza Obirka jest właściwie taka, że papież Wojtyła odpowiada za wszystko zło w dzisiejszym Kościele rzymskokatolickim.
Spotkałem się z poglądem prominentnego polskiego katolika świeckiego, że dobrze, iż taka rozmowa się ukazała, bo kult papieża Polaka przechodzi w jego ojczyźnie ludzkie pojęcie. To fakt. Nie tylko ten tysiąc pomników, niektórych potwornych, ale i w słowach patriotyczna przesada. Cześć dla Rodaka jakby bliska ubóstwienia. Obirek użył kiedyś wyrażenia „złoty cielec”, które wówczas wydało się nawet mnie niestosowne, ale teraz mówię pust budiet. Tyle, że teraz rozwinął tamtą myśl w sposób, który wydaje mi się jakąś karykaturą po prostu. Najpierw co do kultu. Ważne są przecież reakcje samego nieortodoksyjnie czczonego. Radzę przeczytać „Kwiatki Jana Pawła II”, skomponowany przez Janusza Poniewierskiego wybór jego wypowiedzi, w których z urzędu Ojca Świętego robi sobie on sam tak zwane jaja. A z tego wynika, że zadowolenie z siebie owego kleru, mentalność kastowa były temu arcyhierarsze zdecydowanie obce. Zapytał kiedyś przecież ambasadora RP przy Stolicy Apostolskiej Stefana Frankiewicza, czy nie stracił wiary w Watykanie (polecam rozmowę ze Stefanem Cezarego Gawrysia, wydaną w Bibliotece „Więzi”). Obirek sugeruje, że JPII nie lubił konfrontacji z innymi poglądami: o dialogach w Gastel Gandolfo najwyraźniej zapomniał. Powiada, że z „oboma jego kolejnymi sekretarzami, Stanisławem Dziwiszem i Mieczysławem Mokrzyckim oraz najbliższą przyjaciółką Wandą Półtawską, niebywale konserwatywną, łączył go konserwatyzm rozumiany jako ignorancja, zamknięcie się na fakty, generalnie na doświadczenie naukowe”. Coś ich zapewne łączyło, z Półtawską na przykład potępienie antykoncepcji, które zakwestionowałem w „Więzi” pół wieku temu. Świadek wydarzenia opowiadał mi natomiast, jak mocno papież zareagował na lekceważącą ocenę książki pewnego filozofa liberała. A co do nauki, to zapomniałeś, Staszku, o rehabilitacji teorii ewolucji. Potem papież się z niej jakby trochę wycofał, ale był pierwszym biskupem Rzymu, który nie bał się Darwina. Nie bał się także Żydów: jest tu przecież Ci, Staszku, jednak trochę bliski. Konserwatystą był zgoła niekonsekwentnym. Pasował mentalnie do większości polskiego duchowieństwa niemal jak pięść do nosa. Oczywiście masz rację, że sam jest też temu winien, bo takich biskupów na ogół mianował. Nie tylko dla Polski. 
Słyszałem, że pewnej ważnej nominacji prymasa Wyszyńskiego sprzeciwiał się, choć bez skutku: już kiedyś księża niektórzy mówili, że jego kapelusz kardynalski znacznie mniejszy niż prymasowski. Skłonności myślowe niektóre miał wątpliwe. W jego teologii narodu widać jakiś mesjanizm. „Żądza pieniądza, władzy i seksu”, cechująca według Obirka bohaterów „Kleru”, była mu natomiast obca. Co do seksu – wiadomo. Co do mamony, nie kochał jej. Stroić się nie lubił, był w ogóle znany ze skłonności ascetycznych. Władza nie pasjonowała go również. Chyba nawet za mało, choć kardynałowi Ratzingerowi, sceptycznemu wobec idei spotkań międzyreligijnych w Asyżu, sprzeciwił jednak. Mówiono o nim, że kuria rzymska rządziła nim, jak przedtem krakowska, tendencji dyktatorskich nie miał ani trochę. Dawał się też wodzić za nos otoczeniu. Nie dopuszczało do niego wiadomości skandalicznych, stąd niektóre owe nominacje, co Obirek zresztą sam mówi. Choć niektóre polskie także z tego, że był dobrym tatusiem dla ludzi z jego otoczenia, a w sprawach innych, moralnych, wiele ważyło to, że każdy sądzi według siebie. Nie tylko on nie był z razu w stanie uwierzyć, że duchowny może być tak zbrodniczo cielesny. Zmowa milczenia oczywiście. No cóż, jest takie polskie sformułowanie teologiczne, że Kościół jest tajemnicą. Termin grecko-łaciński brzmi „misterium”, ale niektórzy przetłumaczyli sobie zapewne jako ”sekret”. Eklezjalny totalny, nie tylko co do konklawe.
Nie napisałem, mam nadzieję apologii w na kształt powiedzenia rosyjskiego, że car dobry, tylko czynownicy okropni. Niemniej upieram się, że lepszy od nich o wiele. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s