Jezus jako podpalacz. Luter jako prorok apokalipsy

Ewangelia Łukasza 12,49-53
„Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i pragnę tylko, aby już zapłonął. Mam przyjąć chrzest i jakąż cierpię udrękę, dopóki to nie nastąpi”. To mało zrozumiałe, także razem z tym, co potem: „Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam” (BP).

I tak dalej, w końcu jest nawet o konflikcie synowej z teściową, równie częstym widać w żydowskich rodzinach patriarchalnych, gdzie ta pierwsza miała słuchać, uczyć się od starszej.

Ten ogień – tłumaczy Poznanianka – to ogień miłości, który ma zapłonąć najjaśniej na krzyżu.
Chrzest Chrystusa to Jego tam Męka i śmierć. Rozumiem to tak, że należało dać ludziom przykład miłości bez granic, radykalnego zrezygnowania z przemocy, a ta króluje w świecie wspaniale. Ale … Pytania najgłębsze: cel krzyża jednak. Rozumiem: Bóg cierpiący z człowiekiem, nawet Bóg Ojciec cierpi, gdy cierpi Jego Syn. Któż jednak stworzył człowieka tak wojowniczego? Musiał być taki, jeśli ma wolną wolę, to go konstytuuje. Ale aniołowie?
Owszem, i oni grzeszni, nawet niektórzy demonicznie, ale istnienie Szatana też dopuściła przecież Opatrzność. Nie da się zajrzeć Bogu do rękawa, a cóż dopiero do Jego planu. Ale On jest.
Dołączam felieton napisany do „Magazynu Świątecznego”.
Głośne myślenie
Luter prorokiem apokalipsy
Jonasz
Nadeszły w Polsce dni religijne ciekawe. Też chrześcijańskie, ale trochę inaczej. Ewangelickie. Przede wszystkim po luterańsku, bo od Lutra zaczęła się Reformacja. Błogosławiona rola rocznic, tym razem aż pięćsetna. Publikacji, nabożeństw, działań przeróżnych sporo.
Periodyki poważne nie zawodzą. Te katolickie: „Znak”, „Więź”, „W drodze”, oczywiście także ewangelickie, na przykład reformowana „Jednota”, również inne z tej wyznaniowej rodziny. Oraz „Studia i Dokumenty Ekumeniczne”, z natury ich tematyki. Zaraz jednak pytanie: ekumeniczność tego wydarzenia? Przecież to był rozłam, nie żadne jednoczenie!
Otóż czasy się zmieniają, a my w nich. Papież Franciszek idzie jeszcze dalej niż jego poprzednicy, już rok temu pojechał do Szwecji, luterańskiej jak Polska rzymskokatolicka, by modlić się z chrześcijanami tamtego kraju. W „Znaku” jego zdjęcie, kiedy już rok temu ściska się serdecznie z prymasem tamtejszym, Antje Jackelén, nie dość, że kobietą, do tego o innych poglądach na związki tej samej płci. Zgorszyło to kogoś z polskiej prawicy, podobnie jak sama postać Marcina Lutra, jego słowa o papiestwie. Niewątpliwie nad językiem swoim nie panował, był również wulgarny potwornie. Takie to były jednak czasy. Pewnie przodował w tej dziedzinie, w końcu jednak jego rzymskokatolicki kontrpartner na jego stwierdzenie, ze jest duchowym gównem, odpowiedział spokojnie, że i on też gównem jest, ale nie samym tymelementem materii. A chodziło o sprawę zasadniczą. Luter był w spojrzeniu na człowieka bardzo pesymistyczny, od optymizmu Odrodzenia bardzo daleki, jeszcze dalszy niż antropologia katolicka. Wiązało się z tym jego przekonanie, że zbawić nas może tylko Bóg, w tym radykalnym sensie, że my w tym nic zrobić nie możemy, sama wiara, nie żadne uczynki.
Owszem, one są konieczne, ale nie jako nasze zasługi i tylko wtedy, gdy naprawdę z wiary wynikają. Co my mówimy również, choć u nas akcenty inne.
Po kilku wiekach dogadaliśmy się z luteranami, a potem też z reformowanymi i metodystami co do sprawy podstawowej: zbawia Bóg, nie człowiek. To zresztą powiedział kontrreformacyjny Sobór Trydencki, ale już było za późno na zgodę, nożyce otwarły się szerzej.
Luter święty nie był, co bez trudu przyznają jego dzisiejsi współwyznawcy. Można się dzisiaj dziwić jego antysemityzmowi, choć kto wtedy kochał Żydów? Niemniej był wierzący na zabój. Reformacja podzieliła Kościół, ale przyniosła też niejedno dobro, z otwarciem Biblii na czele. I trzeba to jednak widzieć, nie głosić po staremu Reformacji okropność, jak w polskiej prasie katolickiej na ogół. Wyłamuje się jak zawsze „Tygodnik Powszechny” dodatkiem specjalnym, gdzie arcybiskup Grzegorz Ryś nie boi się nazwać Lutra prorokiem, mianowicie apokalipsy, i pisze, że, jak ostatni papieże zgodnie twierdzą, jest naszymwspólnym nauczycielem. A od niedzieli do wtorku w Lublinie międzynarodowy kongres międzywyznaniowy. Alleluja!
PS. Sygnalizuję również nowość: książkę Sebastiana Dudy na Lutrowy temat (Wydawnictwo „Editiohistoria”)!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s