Prorok wielki, wykształcony nad Nilem, przywódca ludu tak doświadczanego. Sporo też o pogromie kieleckim

Księga Wyjścia 2,1-15a
W opowieści egipskiej czytamy teraz o niezwykłym uratowaniu od śmierci pewnego żydowskiego noworodka, skazanego na zagładę z rozkazu nowego faraona. Matka maleńkiego Mojżesza wpadła na pomysł, by umieścić go w papirusowym koszyku, raczej skrzynce, pływającej pośród rzecznego sitowia. Może to i nie był cud w sensie jawnej ingerencji Bożej, ale wydarzenie zgoła niecodzienne. W rezultacie przyszły wielki przywódca Izraela wychowywany jest jak syn przez córkę faraona, a jej ojciec nic nie podejrzewa. Gdy jednak dorósł, poczuł się członkiem uciśnionego ludu i stanął w obronie rodaka, zabijając Egipcjanina, który Hebrajczyka maltretował. Sprawa się wydaje, faraon chce go zabić.
Mojżesz ucieka do innego kraju, skądinąd – napisano w Dziejach Apostolskich (7,22) – „wykształcony we wszelkiej mądrości egipskiej”. Bo też musiał być wykształcony człowiek, który odegrał rolę tak ogromną, choćby nie napisał sam Pięcioksięgu, jak uważano niegdyś.
Tyle na jego temat, ale szczęśliwie z czasem zakończona niedola egipska jego ludu skojarzyła mi się z wydarzeniem kilka tysięcy lat późniejszym, jakim był w roku w lipcu r. 1946 pogrom kielecki. Wybitny działacz dialogu chrześcijańsko-żydowskiego kielczanin Bogdan Białek nie tylko zorganizował, ale i zdokumentował tamte zeszłoroczne obchody rocznicowe w wydanej właśnie książce pod tytułem „Pamięć – dialog -pojednanie. Duchowe wymiary przebaczenia”.
Z podtytułem: „70. rocznica pogromu kieleckiego”. A było o czym rozmawiać. Przede wszystkim o tym, jak to się stało. Po Holokauście…
Sprawa nie jest jasna, bo była w PRL-u dość starannie „zapominana”. Mówiła to na pierwszej z zeszłorocznych konferencji w referacie wstępnym prof. Bożena Szaynok. Historycy mają zadanie trudne, bo część ważnych dokumentów została zniszczona, a wielu ważnych świadków zmarło. Nie znaczy to, żeby nie było hipotez, oczywiście różnych. Bo przecież są i i takie, że wszystkiemu winni sami Żydzi, którzy ukryli rzekomego zamordowanego przez nich chłopca Henryka Błaszczyka. Naturalnie również poważniejsze: że to była prowokacja, ubecka albo sowiecka – żeby obciążyć winą opozycję antykomunistyczną. Rolę odegrała także zbitka myślowa „żydokomuna”. Powojenne zdziczenie, niechęć do Żydów, który chcą, by im zwrócić zajęte pod ich nieobecność mieszkanie, na pewno. Ale mówi się i o innej przyczynie bezspornej, bardzo wielkiej: antysemityzm. Różnego rodzaju: polityczny, jak też oczywiście antyjudaizm religijny: bo oni ukrzyżowali Chrystusa, oraz stugębna teoria- plotka o mordzie rytualnym. W ogóle pewnie nie byłoby wydarzenia kieleckiego, jak i innych również powojennych, nie mówiąc o tym, co przedtem, gdyby deklaracja Vaticanum Secundum Nostra aetate ukazała się wcześniej. Na koniec warto wiedzieć, że antysemitą był także, a jakże, szef kieleckiego UB major Władysław Sobczyński. Stąd teza prof. Saynok, że główne przyczyny były dwie: antysemityzm i zachowania władz.
Prezydium Episkopatu Polski uczciło zawczasu pamięć ofiary Zagłady Edyty Stein, czyli św. Teresy Benedykty od Krzyża w 75. rocznicę śmierci (+ 9 sierpnia 1942). Bardzo to ładnie, tylko czemu moim biskupom (niektórym) ta właśnie postać kojarzy się akurat z eutanazją, aborcją, homałżeństwami i genderem, które promuje (?) dzisiejsza Europa? Czemu nie z otwartością, tolerancją, dialogiem chrześcijan i Żydów, o czym mówił Jan Paweł II, ogłaszając Edytę patronką Europy, co Prezydium zresztą cytuje w tymże liście pasterskim.

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s