Obcy lud jest wśród nas i mnoży się bardzo

Księga Wyjścia 1,8-14.22
W tak zwanej dawniej „lekcji” mamy dzisiaj opowieść o dziejach Izraela z drugiej już księgi Biblii. Minęły lata, umarł Józef wszyscy ci, co z nim przybyli do Egiptu, ale mieli potomków i to coraz liczniejszych. Na swoją zgubę: nowy faraon (zapewne Ramzes II, ok. 1292-1225) nie znał Józefa, nie czuł do Żydów sentymentu, przeciwnie, niepokoiła go ich liczba, kraj był ich pełen. Król oświadczył swemu ludowi, że to wielkie niebezpieczeństwo, bo gdy zdarzy się wojna, Żydzi mogą przyłączyć się do naszych wrogów i walczyć z nami, aby potem z kraju wyjść. To ostatnie wydawałoby się, że nie takie dla Egiptu straszne, lepszy podejrzany lud daleko od nas, mniejsza jednak o logikę w tych faraonowych słowach. Ważna jest tam decyzja praktyczna: trzeba wstrzymać ten przyrost demograficzny. Nie tylko zapędzeniem tych obcych do ciężkich robót budowlanych, co powodowało tylko jeszcze większe rozmnażanie się, ale i działaniem eksterminacyjnym radykalnym: mordowaniem wszystkich noworodków płci męskiej.
A w Ewangelii Mateusza ogólnie o konfliktach nawet w rodzinie: syna z ojcem, matki z córką, synową z teściową… Jezus powiada, że nie przyniósł pokoju, ale miecz, co można rozumieć tylko w ten sposób, że przesłanie ewangeliczne jest trudne do przyjęcia. Niektórzy je odrzucają, oburzając się na przykład na tych, którzy nie patrzą na wszystkich nienaszych jako na bardzo niebezpiecznych, bo mnożą się potężnie. Skąd my takie lęki znamy…?

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s