Całe stworzenie jęczy i wzdycha. A psy i koty szczególnie

Wpis na niedzielę 16 lipca 2017 r.

List do Rzymian 8,18-23
Passus u Pawła bardzo ważny, choć nie całkiem jasny. Niemal jedyny w całej Biblii na temat pozaludzkiej reszty stworzenia. Słowa z 1 rozdziału Księgi Rodzaju o panowaniu nad całym stworzeniem też jego dotyczą, ale tylko władzy ludzkiej nad nim. Tu w Liście do Rzymian jakiegoś zrównania nie ma, ale akcent pada na wspólnotę niedoli. Oto tekst w przekładzie moich przyjaciół, trzech biblistów trzech wyznań: „Uważam bowiem, że nie można porównać cierpień obecnego czasu z chwałą, która ma się w nas objawić. Albowiem stworzenie z przeogromną tęsknotą oczekuje objawienia synów Bożych. Bo stworzenie poddane zostało znikomości [marności – Biblia Tysiąclecia i Poznańska] nie dobrowolnie, ale przez tego, któremu poddane zostało [albo „który je poddał – Tysiąclatka], w nadziei, że i to stworzenie wyprowadzone zostanie z niewoli zepsucia do wolności chwały dzieci Bożych. Wiemy bowiem, że całe stworzenie ciężko wespół wzdycha i cierpi wspólnie bóle rodzenia aż do teraz. A nie ono tylko, lecz i my sami mając zadatek Ducha ciężko w sobie wzdychamy, oczekując usynowienia, odkupienia naszego ciała”.
Kto poddał stworzenie jego obecnej niedoli? Otóż jest tutaj poważny problem: Poznanianka przyjmuje bez wahania, że chodzi o człowieka, polska wersja Biblii Jerozolimskiej wyjaśnia w swoim przypisie, że to zrobił „prawdopodobnie człowiek przez swój grzech”, ale zaraz dodaje, że może jednak „Bóg swoim autorytetem pomsty(?) albo też Bóg jako stwórca”.
Może Bóg jako stwórca wszystkiego, ale i człowiek jako ten, któremu Bóg poddał całą ziemię, więc robi w niej to, co robi. Choćby nawet jednak dbał o nią mniej egoistycznie, i tak stworzenie cierpi wraz z nim i tak już jest, aż nadejdzie ostateczna wolność od jakiegokolwiek zła. Tak sobie myślę wtrąciwszy tutaj swoją dzisiejszą myśl ekologiczną, choć zapewne – tłumaczą bibliści – Paweł miał tu na myśli tylko jakąś więź niedoli całego stworzenia, w której ludzki grzech też ma swoją rolę. Mamy tutaj jednak przede wszystkim nadzieję, że owo wspólne cierpienie nie jest wieczne. Nadejdzie kiedyś „nowa ziemia i nowe niebo”, jak czytamy w Biblii gdzie indziej. Czy możemy z tych słów wnioskować, że oznacza to jakieś zmartwychwstanie owych konkretnych stworzeń, które nas teraz otaczają? Naszych piesków i kotków? Bóg raczy wiedzieć, jak mówiło się dawniej. W każdym razie mamy w Piśmie Świętym podstawę religijną do naszych ekofilijnych starań: żeby było lepiej całemu stworzeniu już teraz.
PS. W nowym „Tygodniku Powszechnym” dwa teksty na temat stworzenia szczególnie z człowiekiem zaprzyjaźnionego. Najpierw na s. 9 Łukasza Kwiatka pt. „Twój pies wie, że ty wiesz”. Chodzi o to, że zwierzę to podobnie jak małpy człekokształtne potrafi zrozumieć, że ktoś inny może mieć fałszywą wiedzę o świecie albo w ogóle inną niż ono samo. Pewnie to sprawa skomplikowana, wymaga wyjaśnienia, odsyłam do artykuliku. Na pewno prostsza jest taka, że w Korei – jak w wielu krajach Azji – je się „psininę” (Roman Husarski, s. 46-48).
Kiedyś było to pożywienie biedoty, dzisiaj według niektórych przysmak. Najwierniejszych przyjaciół człowieka hoduje się w celu spożywczym w specjalnych farmach. Tak jest dotąd, choć Tajwan zakazał już uboju psów i kotów, a obecny prezydent Korei Południowej rozumie podobne stanowisko. Ja też oczywiście rozumiem: świnia czy krowa to jednak nie ktoś, kto potrafi pokochać nas na amen.

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s