Woda, woda, woda…

Księga Ezechiela 7,1-9.12
Psalm 6,4-5
Ewangelia Jana 5,1-16
Wtorek dzisiaj liturgicznie wodnisty. Ezechiel przedstawia wizję życiodajnego potoku wypływającego spod Świątyni i użyźniającego ziemię, tak że rośnie tam wszystko i wydaje owoce, jak również mnożą się ryby. Psalmista z kolei stwierdza, że „nie będziemy się bali, choćby zatrzęsła się ziemia i góry zapadły w otchłań morza”, ale i „nurty rzeki rozweselają miasto Boże” (Tysiąclatka). A ewangelia Jana opowiada o uzdrowieniu przez Jezusa czekającego na podobny cud w sadzawce Betesda. Wszystko to są obrazy z krainy, gdzie cieczy owej raczej niewiele. Może nie mógłby tam powstać obraz jakiegoś mówcy lejącego tę ciecz zamiast słów ciekawych…
Myśl jeszcze jedna: na temat tego, że nowozelandzcy Maorysi wywalczyli osobowość prawną dla swojej rzeki. Pewnie nie ma się czemu dziwić, pewnie gdyby nie ona, to by ich nie było. Bez wody nie ma życia. Przydaje się także jako symbol w sprawach duchowych: nic dziwnego, że jest materią chrztu.

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s