Lament i taniec, a koniec zawsze szczęśliwy

Psalm 30,5-6.12a
„Śpiewajcie psalm, wszyscy miłujący Pana,
i pamiętajcie o Jego świętości.
Gniew Jego bowiem trwa tylko przez chwilę,
a Jego łaska przez całe życie.
Płacz nadchodzi z wieczora, a rankiem wesele.
Zamieniłeś w taniec mój żałobny lament”.
(Biblia Tysiąclecia)
Znowu zająłem się psalmem. Widać w nim obraz Boga – jak to w Biblii bywa nieraz – wyraźnie antropomorficzny, jest On dokładnie taki, jak człowiek, emocji pełen: gdy miną te Jego negatywne, nadchodzą przeciwne, czyli On się już nie gniewa i jest nam znowu dobrze. Psalmiście wydawało się, że Bóg jest zmienny jak kobieta w operze Verdiego „Rigoletto”, ale to optyka fałszywa, zapewne antyfeminizm, a na pewno właśnie antropomorfizm. Rzecz bowiem w tym, że Bóg wie lepiej, jak rządzić naszym losem, dysponuje tak zwaną Opatrznością. W rezultacie tak już jest, że jesteśmy raz na wozie, raz pod wozem, po ulewienadchodzi prędzej czy później słońce, przede wszystkim jednak wierzymy, że jest On dobry absolutnie („Bóg jest dobry… i dam się za to zabić” – tytuł książki ks. Kramera SJ, wydanej świeżą przez jezuicki WAM), miłosierny absolutnie i życie nasze ma zawsze „happy end”, choć naprawdę, bo na stałe dopiero za grobem.

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s