My nie lepsi, czyli coś na Święto Reformacji

List do Filipian 2,1-4
Mamy tutaj wezwanie, byśmy „niczego nie pragnęli dla niewłaściwego współzawodnictwa ani dla próżnej chwały, lecz w pokorze oceniali jedni drugich za wyżej stojących od siebie. Niech każdy ma na oku nie tylko własne sprawy, ale też i drugich.”
Nosa nie zadzierać, innych kłopoty dostrzegać. A to wszystko powiedziane – Opatrzność działa – na dzisiejsze Święto Reformacji. Zasady ekumenizmu fundamentalne! A papież w Lund!
Oto felieton czekający na druk w „Magazynie Świątecznym” „GW”.
Głośne myślenie
Franciszek na dwóch frontach
Jonasz
Walczy na dwie strony. Atakują go coraz mocniej kościelni konserwatyści. Przedstawił ich niedawne wystąpienie w ostatnim „Tygodniku Powszechnym” ks. Adam Boniecki. Chodzi wciąż o tak zwaną adhortację posynodalną, czyli tekst papieski wyciągający własne wnioski ze światowych obrad hierarchów. Dyskutowali już dwa razy dzisiejsze problemy rodziny i wiosną tego roku Franciszek ogłosił swoje na ten temat poglądy w dziele pod polskim tytułem „Radość miłości”. Otóż bardzo wielu ucieszył, ale niektórych zmartwił, bo otworzył furtkę dla tak zwanych rozwodników. W paragrafie 305 jest tam mianowicie zdanie miłosierne, brzmiące w języku kościelnym ostrożnie, ale rewolucyjne: „Ze względu na uwarunkowania i czynniki łagodzące możliwe jest, że pośród pewnej obiektywnej sytuacji grzechu osoba, która nie jest subiektywnie winna albo nie jest w pełni winna, może żyć w łasce Bożej, może kochać, a także może wzrastać w życiu łaski i miłości, otrzymując w tym celu pomoc Kościoła”. A ta pomoc, dopowiadam, to przede wszystkim dopuszczenie „rozwodnika” do sakramentalnej komunii. Artur Sporniak przypomina obok, że słowa takowe budziły od początku polemikę na eklezjalnych szczytach: między ich głównym rzecznikiem, który od dawna proponował tu jakieś zmiany, czyli kardynałem Walterem Kasperem, a szefem Kongregacji Nauki (Doktryny) Wiary, też oczywiście purpuratem Gerhardem Müllerem.
Teraz jednak ruszyli do boju gremialnie. Ogłosili „Deklarację wierności niezmiennemu nauczaniu Kościoła i zawsze obowiązującej jego dokrynie”, gdzie nie wymieniając adhortacji oczywiście z nią polemizują. Podpisali ten dokument trzej kardynałowie (tutaj już na szczęście bez Müllera!), trzej biskupi, profesorowie rzymskich uczelni kościelnych oraz w sumie ponad sześć tysięcy „protestantów” nie takiej rangi. Jak zauważa ks. Boniecki, będzie ich więcej, bo w internecie jest już sześć wersji językowych. Tylko patrzeć, dodaje, jak będzie polska. Choć chyba – dodam optymistycznie – bez podpisów biskupich, bo mimo swego stanowiska o porządek w Kościele dbają.
Teraz cokolwiek o papieżu na froncie przeciwnym. W jesiennej „Więzi” ks. Andrzej Draguła tłumaczy, że „papież Franciszek postrzega ideologię «gender» jako skrajną autokreację człowieka”, przekraczającą wszelkie ograniczenia. Wyżej komentarz był między wierszami, tutaj niech będzie werbalny. Mnie się wydaje, że papież jednak nie dość dobrze zrozumiał sens owej naukowej teorii. Chyba nastąpiło jakieś nieporozumienie, może z winy głupich popularyzatorów, i Franciszek sądzi, że „genderologom” chodzi na przykład o to, żeby ludzie sami sobie wybierali płeć: nie, za nich wybiera ją „natura”, mówiąc religijnie Stwórca, czasem inną psychiczną niż biologiczną. Idzie natomiast o to, żeby nieszczęśliwi ludzie mogli przyjmować to do wiadomości bez wewnętrznej szamotaniny, żeby ich otoczenie uznawało to również.

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s