Będziesz miłował bliźniego swego miłosiernie

Wpis na niedzielę 10 lipca 2016

Księga Powtórzonego Prawa 30,10-14
Psalm 69,14.17.30-31.33-34.36-37 albo Psalm 19,8-11
List do Kolosan 1,15-20
Ewangelia Łukasza 10,25-37.

W księdze starotestamentalnej mocny nakaz: „Będziesz słuchał głosu Pana Boga swego, przestrzegając Jego poleceń i postanowień zapisanych w księdze tego Prawa .(…)Polecenie to bowiem, które ja ci dziś daję, nie przekracza twych możliwości i nie jest poza twoim zasięgiem. (…) Słowo to bowiem jest bardzo blisko ciebie: w twych ustach i w twoim sercu, byś je mógł wypełnić”.
Z ewangelii Łukasza wybrano na dzisiaj przypowieść o miłosiernym Samarytaninie. Perykopa zaczyna się od częstego wobec Chrystusa pytania podchwytliwego. Uczony w prawie wystawia Jezusa na próbę: „Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?”. On jednak zgodnie z metodą polemiczną swojego narodu odpowiada także pytaniem: o to, co jest napisane w Prawie. Uczony cytuje przykładnie przykazanie Boga i bliźniego, ale chcąc się usprawiedliwić (stworzyć problem, zresztą niewydumany, bo mieli go liczni jego rodacy), pyta dalej: „A kto jest moim bliźnim?” I Jezus odpowiada tekstem, mam nadzieję, bardzo znanym. Sprawdza jeszcze, czy rozmówca zrozumiał, a otrzymawszy słuszną odpowiedź, że bliźnim człowieka, który wpadł w ręce zbójców, okazał się ten, który okazał mu miłosierdzie, puentuje: „Idź, i ty czyń podobnie”. W pierwszym z polemicznych na dzisiaj psalmów mamy natomiast modlitwę: „Wysłuchaj mnie, Panie, bo miłość Twoja jest łaskawa, spojrzyj na mnie w ogromie Twego miłosierdzia”. Ale jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie, oczekujmy miłosierdzia sami go nie skąpiąc.
Paweł (jeśli on sam jest autorem Listu do Kolosan, a nie któryś z jego uczniów) rozwija myśl, że „Chrystus Jezus jest obrazem Boga niewidzialnego”. A że to Jezus, który by nie okazać przemocy, dał się ukrzyżować, to znaczy, że Obrazowany jest miłosierdziem samym. Co trzeba wciąż ludziom tłumaczyć, bo są zaległości ogromne, także w polskim potocznym nauczaniu Kościoła.

I to mi przypomniało ważne publikacje, które spróbowałem omówić w felietonie przeznaczonym do „Magazynu Świątecznego” „GW”. Oto plik.
Głośne myślenie
Miłosierny paragraf trzechsetny
Jonasz
Są w moim polskim Kościele ludzie przytomni. W „Tygodniku Powszechnym” z 3 lipca najpierw Jarema Piekutowski, potem biskup Antoni Długosz kwestionują sensowność sześciu głównych prawd wiary, które wkłada się wciąż do głowy polskim dzieciom. Od dawna tak jak oni myślałem i napisałem w „GW” to samo niedawno, powołując się na męża uczonego trzeciego, jezuitę Dariusza Piórkowskiego. Nie można przedstawiać chrześcijaństwa nie wspominając o zmartwychwstaniu, tylko o duszy nieśmiertelnej, nie można również szkicować obrazu Boga jako sędziego sprawiedliwego, który za dobre wynagradza, a za złe karze. O Bożym miłosierdziu nie mówiąc ani słóweczka!
I teraz o kapitalnej publikacji w letnim numerze kwartalnika „Więź”. Otwiera ją mianowicie tekst teologa habilitowanego ks. Damiana Wąska pt. „Kościół miłosierny, czyli jaki?” A no taki, który daje wiarę papieżowi Franciszkowi, jego adhortacji „Amoris laetitia”. Otóż zdaniem autora przemilcza się w Polsce eklezjalne novum tego dokumentu. Chodzi oczywiście o przypis numer 336. Franciszek nawiązuje tam do swoich słów w paragrafie 300, że przypadki tak zwanych rozwodników są bardzo różne, duszpasterze powinni rozeznawać je odpowiedzialnie, stopień moralnej odpowiedzialności nie jest w nich ten sam, skutki prawne zatem również. I w owym przypisie papież dodaje: „Nawet gdy chodzi o dyscyplinę sakramentalną, ponieważ po rozeznaniu można uznać, że w danej sytuacji nie ma poważnej winy”.
Otóż trudno tych słów Franciszkowych nie zrozumieć jako furtki otwierającej niektórym rozwodnikom sakramentalną komunię. Tak je rozumieją interpretatorzy przeliczni, ale nie wszyscy. Inni albo odczytują je uparcie po swojemu, albo wolą milczeć. W Polsce zdarza się jedno i drugie, raczej chyba drugie. Adhortację wydało dzielnie polskie katolickie Wydawnictwo M, ale zaległa potem dyplomatyczna cisza. No bo jak krytykować kogoś, kto jest mimo wszystko Ojcem Świętym.
Natomiast ks. Wąsek broni papieża wielorako. Teologicznie – miłosierdzie Boże nie jest dodatkiem do sprawiedliwości ani jej pochodną. „Jest jedną z fundamentalnych prawd Objawienia i zasadą hermeneutyczną w odniesieniu do chrześcijańskiej hierarchii wartości”. Prawniczo – „Ludzkie prawa mogą być wyłącznie in pluribus, to znaczy obowiązujące w większości przypadków i ze względu na swój ogólny charakter nigdy nie będą w stanie rozwiązywać wszystkich indywidualnych przypadków, często bardzo złożonych”. To nie są słowa autora polskiego, ale niemieckiego: sławnego kardynała Waltera Kaspera. Dla niektórych jednak osławionego, Franciszkowego złego ducha. No cóż, Polska leży nad Wisłą i Wartą, nie nad Renem, Sekwaną – i nie nad Tybrem. Na szczęście zdarzają się w tej sytuacji geograficznej ludzie, którzy jej myślowe skutki odważnie przezwyciężają. Chwała im za to i cześć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s