Chleba i wina niezwykła przemiana

Księga Rodzaju 14,18-20,
Psalm 110,1b-4,
I List do Koryntian 11,23-26,
Ewangelia Łukasza 9, 11b-17

Dziś katolicka uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, zwana mniej oficjalnie Bożym Ciałem. W Polsce to niemal święto katolickie największe: w tym sensie, że widać je najbardziej, wychodzi na zewnątrz kościołów. Przez cały kraj idą procesje: pod baldachimem, podtrzymywani przez dwóch świeckich, księża niosą ciężką, złotą monstrancję, w której umieszczona jest hostia, okrągły kawałek opłatka.

Tekścik z Księgi Rodzaju jest bardzo ciekawy i bardzo ważny. Jego bohater, Melchizedek, to postać wielce tajemnicza. W Księdze Rodzaju występuje jako król Salemu (Szalemu), wita Abrama (z czasem zwanego Abrahamem), który właśnie zwyciężył nad okolicznymi królami pogańskimi. Sam nie jest poganinem? Otóż właśnie z tekstu wynika, że nie: „A ponieważ był on kapłanem Boga Najwyższego, błogosławił Abrahama, mówiąc: – Niech będzie błogosławiony Abram przez Boga Najwyższego, Stwórcę nieba i ziemi! Niech będzie błogosławiony Bóg Najwyższy, który w twe ręce wydał twoich wrogów”. Monoteizm żydowski zaczął się gdzieś równolegle z Abrahamem? W każdym razie król Salemu (utożsamianego później z Jerozolimą) jest przedstawiany jako ktoś niezwykły już w Starym Testamencie: cytowany dzisiaj Psalm 10 nazywa pewnego króla hebrajskiego „kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka”, a w zwojach znad Morza Martwego uważa się go za niebiańskiego sędziego. Nowotestamentalny List do Hebrajczyków czyni z niego wręcz postać nadprzyrodzoną, której cudowne pochodzenie i niezniszczalne życie są zapowiedzią wieczności Syna Bożego. (5,6.10; 6,20-7,17) Ale co do Eucharystii: otóż częstuje on Abrahama chlebem i winem. Posiłek to świąteczny ludu żydowskiego, w tej sytuacji zapowiedź Komunii niebywała!

Apostoł Paweł w tekście dzisiejszym wraz z trzema pierwszymi ewangelistami (Jan też zapowiada uczniom, że da im chleb szczególny – J,6) świadczy o słowach Jezusa, że chleb i wino mogą być Jego ciałem i krwią, czyli Nim samym. Historia chrześcijaństwa pokazała, że można to rozumieć różnie, dzisiaj jednak widać postęp w uzgadnianiu stanowisk. Prawosławni wierzą tak jak katolicy, chodzi natomiast o dialog z ewangelikami. Z luteranami jest łatwiejszy, bo dzielą nas głównie łacińskie terminy (impanacja czy kompanacja?), gorzej jest z ewangelikami reformowanymi, bo Zwingli mówił o obecności symbolicznej, a Kalwin o rzeczywistej, ale duchowej. Nastąpiła jednak zgoda tamtych dwóch Kościołów, że obecność ta jest realna. Pozostał zapewne problem, co się przez to rozumie, myślę jednak, że chrześcijanie dzisiejsi sądzą często, jak ja, że nie musimy wszystkiego rozumieć. Byleby tylko wierzyć, że Chrystus jest obecny w tych postaciach. Przede wszystkim w samym obrzędzie, choć dla katolików nie tylko: w tym punkcie różni nas sprawa przechowywania postaci: ewangelicy tego nie czynią.
A w tekście dzisiejszym z ewangelii Łukasza Jezus rozmnaża cudownie chleb zwyczajny. Niech teraz nie brakuje go dla nikogo, niech się nie marnuje skandalicznie.

PS. Prawosławni mają – by tak rzec – chleba trzy rodzaje: konsekrowany, poświęcony i ten zwyczajny. Odsyłam do Wikipedii, np. do hasła „prosfora”: ciekawe.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s