Jest takich Trzech, co są jak Jeden

Księga Przysłów 8,22-31, Psalm 9,4-9, List do Rzymian 5 1-5, Ewangelia Jana 16,12-15

U chrześcijan zachodnich dzisiaj święto nie największe formalnie, choć poniekąd najważniejsze, bo całej Trójcy dotyczy (Wschód chrześcijański wspomina Ją szczególnie w sam dzień Zesłania Świętego Ducha). Dotyczy chrześcijańskiej wiary najważniejszej: że Bóg jest jeden, ale w Osobach trzech. Chyba raczej wiary specyficznej, nie ma bowiem drugiej takiej religii (choć zdaniem pewnego indologa Brahma, Wisznu i Sziwa to w hinduizmie trójca porównywalna z chrześcijańską).
Mamy zatem w swoich wierzeniach nie tylko pomysł wątpliwy, że w ogóle jest Bóg, ale na domiar tego, że jest On niby jeden, ale naprawdę trzech? Sprzeczność najoczywiściej logiczna: na samym wstępie arytmetyczny absurd? Otóż jestem w swoich poglądach krytyczny, nieskłonny do apologetyki, ale w tym jednym przypadku nie widzę tu czarnej dziury w normalnym ludzkim myśleniu. Pomijając już to i owo, że fizyka, kosmologia dzisiejsza wszystkie normalności myślowe obala, wydaje mi się, że jeżeli już wiara w Trójcę coś kwestionuje, to – by tak rzec – socjologię etyki. Faktycznie na naszej biednej moralnie ziemi nie widać zupełnie wspólnoty, która byłaby tak absolutnie zgodna we wszystkim, ale nie o ziemię tu chodzi, ale o Niebo właśnie. No i pytanie historyczne, politologiczne: czy aby na pewno już w naszej polskiej historii nie było przypadku głowy państwa wieloosobowej? W jakiej filozofii jest powiedziane, że Absolut musi być jednoosobowy?

Przechodzę wreszcie do Biblii. Nasamprzód mamy tekst o Mądrości. Kojarzy się z Duchem Oświecicielem, który czyni nas, jeśli tylko nie opieramy Mu się nieustępliwie, po prostu mądrzejszymi. Poza tym Mądrość to przecież Logos, czyli zarazem Boży Syn. Czyli poniekąd już cała Trójca, bo Bóg Ojciec jest obecny jakby implicite. Oczywiście tekst jest starotestamentalny, czyli Mądrość nie jest wyraźnie osobą, to swoista personifikacja. Bardzo swoista, bo Mądrość jest tu jakby osobnym bytem. Nie może jednak mylić termin „zrodzona”, użyty dwukrotnie w dzisiejszym fragmencie księgi: to jest jednak Boże stworzenie, choć zaistniałe przed wszystkimi innymi, czyli nie ktoś podobny do nowotestamentalnego Syna, który został „zrodzony, a nie stworzony”, jak wyznajemy w Credo. Mądrość ta udziela innym stworzeniom potrzebnych im rad (wersety księgi tej 8,14.16), co upodabnia ją do wyobrażenia Mesjasza w Księdze Izajasza (11,2): „spocznie na Nim Duch Pana, Duch mądrości i rozumu, Duch rady i mocy, Duch poznania i miłości Pana”. I tak dalej, cytatów biblijnych możliwych więcej: wszystko to prowadzi do wniosku, że w Starym Testamencie świta Nowy, który Mądrość uczyni Duchem Świętym, jak też Mesjasza oraz Mądrość – Synem Bożym.
W Psalmie 8 pytanie swoiście retoryczne: „Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz?” Kwestia w istocie etyczna: żebyśmy my również pamiętali o Bogu. Brzmi to potwornie moralizatorsko, co gorsza, kojarzy się z jakimś nawracaniem religijnym. Ale chodzi o nawracanie moralne. Bo Bóg to Dobro, Dobro absolutne, ideał przyświecający przecież każdemu uczciwemu człowiekowi, choćby kwestionował istnienie realne Kogoś takiego. Pamiętać o Bogu to pamiętać o innych ludziach. Na ikonie Trójcy Rublowa trzy postacie są różnie identyfikowane, ale na pewno dwie zewnętrzne są zwrócone do tej w środku, co można interpretować jako znak łączącej je miłości: być zwróconym ku bliźnim.
W ten sposób skomentowałem psalm trynitologicznie, następne teksty nie wymagają już takich egzegetycznych starań.

Z Listu do Rzymian wybrano na dzisiaj fragmencik mówiący o wszystkich Trzech. „Zachowajmy pokój z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa”: Bóg to tutaj Bóg Ojciec. I dalej: „A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego”. Podobnie jest w dzisiejszych paru zdaniach z Ewangelii Jana „Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi.” Można zastanowić się nad każdym z tych zdań. Na przykład nad tym o „rzeczach przyszłych”: Biblia Jerozolimska wyjaśnia, że „chodzi tu o nowy porządek rzeczy, jaki bierze początek w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa”.

Wrócę jeszcze do kwestii, jaką jest tajemnica (może raczej misterium) Trójcy. Powiada się, że owszem, w tekstach biblijnych są Trzej, wyraźnie trzy Osoby, ale o Trójcy ani słóweczka. Pojęcie to pojawia się dopiero u Tertuliana (żył w latach ok. 145 – 220). Niemniej już apostoł Paweł wymienia wszystkie trzy Osoby Trójcy w jednym zdaniu (2 List do Koryntian 13,13): „Łaska Pana Jezusa Chrystusa, miłość Boga i wspólnota Ducha Świętego niech będą z wami wszystkimi”, a potem czyni to samo Ewangelia Mateusza: „Idźcie więc i czyńcie uczniów wśród wszystkich narodów, chrzcząc je w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”. Co nie znaczy, że nie ma tutaj problemu teologicznego. Tertulian był myślicielem niewątpliwie zachodnim i przekonał do swojego pomysłu Zachód, najpierw tylko tę połowę chrześcijaństwa: Wschód miał tutaj poważne opory. Mówi się, że nic dziwnego: przecież tam powstała herezja arianizmu, akcentująca radykalnie różnicę między Ojcem i Synem. Ortodoksja w stylu wschodnim nie idzie naturalnie tak daleko, ale koncepcja trynitarna nie bardzo jej pasowała. Widziała w niej owej różnicy lekceważenie. Do czasu, czego dowodem arcyikona mistrza Rublowa.

Powinienem tu jeszcze wspomnieć, skąd się wziął problem „Filioque”. Zachód martwił się o jedność Trójcy, stąd formuła „od Ojca i Syna pochodzi”, dodanie drugiej Osoby, aby nie wyglądało, że nie są równe. Wschód oburzył się słusznie taką samowolną zmianą Credo, w której czuł tamto lekceważenie. Przecież Duch pochodzi od Ojca i Syna w różny sposób. Na szczęście dziś to już mniejszy problem. Po stronie rzymskokatolickiej przyznaje się, że bez Filioque by się obeszło, Jan Paweł II odprawił w ten sposób kiedyś mszę, a Grecy rzymskokatoliccy czynią tak zawsze. Można twierdzić, że ów dodatek powinien w ogóle zniknąć, ale czy nie mógłby być tutaj jakiś liturgiczny pluralizm, gdyby prawosławni się na niego zgodzili?

I tak zacząłem mój tutejszy przegląd prasy. Informuję, że sprawę opisał także w majowym numerze dominikańskiego „W drodze” jezuita Marek Blaza: ciekawą rozmowę na temat prawosławia zrobił z nim tam Włodzimierz Bogaczyk. Dowiadujemy się, że, owszem, błogosławi się tam kolejne małżeństwa, „ale zawsze jest to związane z pokutą i nikt nie mówi: jak chcecie, to się rozwódźcie.” Czytamy dalej, że „Kościoły prawosławne nigdy też nie wypowiadają się oficjalnie na temat dopuszczalności środków antykoncepcyjnych. Zostawiają więcej wolności samym małżonkom. Jak to kiedyś powiedział patriarcha Bartłomiej, Kościół prawosławny nie wchodzi pod kołdrę. To wynika z teologii negatywnej, apofatycznej, że lepiej czegoś nie dopowiedzieć niż powiedzieć za dużo. Z drugiej strony w takich sprawach, jak aborcja, eutanazja czy związki homoseksualne Kościoły prawosławne są często bardziej zasadnicze niż rzymski.”
Ksiądz Blaza mówi śmiało, krytycznie na obie strony. Bogaczyk pyta: „Czy to w ogóle możliwe, że prawosławie i katolicyzm połączy wspólna eucharystia?” Blaza: „Dziś wydaje się to, po ludzku patrząc, niemożliwe. Prawosławie przejęło po katolikach spuściznę Kościoła ekskluzywistycznego, teologii, która panowała u nas zwłaszcza od czasu Soboru Trydenckiego, wskazującej, że poza Kościołem katolickim nie ma zbawienia. Śmieję się, że ostatnią ostoją Soboru Trydenckiego w chrześcijaństwie jest Kościół prawosławny. W sensie tego ducha, tej mentalności i bałwochwalstwa Kościoła. Kościół stoi wyżej niż Pan Bóg! Gdy się słucha niektórych prawosławnych hierarchów czy mnichów z Góry Athos… (…) Grecki Kościół prawosławny uważa, że poza prawosławiem jest próżnia eklezjalna.” Słowa mocne bardzo, może za mocne, ale coś jest na rzeczy. Dodam, że w bardzo ciekawej książkowej rozmowie biskupów trzech wyznań pod tytułem „Na początku był Chrystus” katolik Grzegorz Ryś jest tutaj znacznie bardziej otwarty teologicznie niż prawosławny Jerzy Pańkowski. No i że zdecydowany ekskluzywizm eklezjalny to stanowisko również Cerkwi bułgarskiej.
Na koniec taki cytat z jezuity. „Dziś prawosławni wiedzą, że jeśli kiedykolwiek doszłoby do jedności między Kościołami prawosławnym i katolickim, to Sobór Chalcedoński gwarantuje Rzymowi pierwsze miejsce wśród hierarchów. I się obawiają, ze biskup Rzymu, który ma władzę taką, jaką ma, może ją rozciągnąć na całe prawosławie.
”Obawy chyba już dzisiaj niepotrzebne: ekumeniczna reforma mojego Kościoła poszła na to za daleko, ugruntowała się. Owszem, tłumaczył mi to teolog prawosławny, po przywróceniu jedności Wschodu i Zachodu biskup Rzymu ma mieć pierwszeństwo nie czysto honorowe, jego rolę będzie można wtedy porównać do patriarszej w prawosławiu, ma on dbać na przykład o obsadzanie wakujących stolic biskupich, ale to wszystko będzie się odbywało kolegialnie, nie autorytarnie. Oby tylko owa święta jedność nadeszła przed świata końcem…
Wpis kolosalny, ale problemy wielkie. Dalsze będą chyba krótsze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s