Szatan został strącony! Alleluja! A „rozwodnicy”?

Księga Apokalipsy 12,7-12a
„I został strącony wielki Smok, Wąż starodawny, który się zwie Diabeł i Szatan (…). Oskarżyciel braci naszych został strącony, ten, co dniem i nocą oskarża ich przed Bogiem naszym” (Biblia Tysiąclecia).
Tyle słyszałem o Szatanie, nieraz też przecież czytałem tę wizję, którą dano nam do lektury, bo dziś święto jego pogromcy Michała – a nie zauważyłem, jak został tu przedstawiony. Wraca tutaj starotestamentalny obraz (Księga Hioba 1,9-11 i Zachariasza 3,1n) diabła nie tyle jako prowokatora, przyczyny grzechu, ile jako oskarżyciela człowieka. Tak, zapominamy w ten sposób, że ów przywódca demonów nie tylko sam spowodował zło (Księga Rodzaju), ale i powoływał się potem na nie w dalszych biblijnych opowieściach, na rodzaj ludzki Bogu podle donosząc. Otóż przyszło mi do głowy, że mamy tu jeszcze jeden argument na rzecz przekonania, że Bóg jest miłosierdziem samym. Nie daje się nabrać na czarny „piar” człowieka, tworzony przez pozaludzkie siły zło-dziejskie. Owszem, zaraz dalej są w dzisiejszym tekście słowa, że „oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka i dzięki słowu swojego świadectwa i nie umiłowali dusz swych aż do śmierci”, czyli dla zwycięstwa nad Wężem trzeba też oczywiście czegoś z naszej ludzkiej strony, czego dać jakoś nie chcemy, oskarżenia diabelskie nie są wyssane z palca, ale Bóg nie wierzy szatanowi, jest przecież dobry absolutnie! Dobrocią taką zwyczajną, podobną jakoś do dobro-duszności naszych tatusiów, niewściekających się ciągle na dzieci skądinąd niewątpliwie niegrzeczne.
I to mi się kojarzy nieuchronnie ze sprawą „rozwodników”, która stanie wnet na watykańskim synodzie. Któż by się spodziewał, że wróci ona tak ostro, dzieląc mój Kościół na dwa obozy niemal. W tym akcentującym Miłosierdzie są nie tylko tacy biskupi, jak niemiecki kardynał Kasper. W „Tygodniku Powszechnym” z datą 20 września po ich stronie staje ostrożnie inny purpurat, kardynał Schőnborn, hierarcha, na którego twarzy, nie tylko w tekstach, widzę ową życzliwość, jakieś ciepło właśnie. Tak, oczywiście, Bóg jest Miłosierdziem, mówią rygoryści rozmaici, od Afryki, od pochodzącego stamtąd kardynała kurialnego Roberta Saraha, któremu jego książki pogratulował papież Benedykt XVI, poprzez szefa doktrynalnego, kardynała Műllera, aż do biskupów polskich (wszystkich?). Tak, mówią, my też współczujemy, ale Pan Jezus powiedział wyraźnie: „co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela”. Tyle tylko, że po pierwsze, egzegeza tych słów nie jest oczywista. Nawias u Mateusza: „oprócz przypadku rozpusty (EPP)” można interpretować różnie, także inaczej niż w moim Kościele. Trudno tu nie pomyśleć o ludziach zdradzanych przez swoich małżonków, zostawianych przez nich na pastwę samotności. Czy – po drugie – ostrość słów Jezusa na ten temat nie ma nic wspólnego z radykalizmem na przykład Jego rady: „gdy oko gorszy cię, wyłup je” – nie był On przecież za takim samookaleczaniem się. Po trzecie, czy aby na pewno musimy iść razem z Kasperem i chyba samym Franciszkiem, reformującym ostatnio przed synodem proces stwierdzania nieważności małżeństwa, ową drogą jurydyczną? Czy tak nieznośnie prawnicza nie jest ona w praktyce dalsza od katolickiej tradycji niż tamta prawosławna, gdzie patrzy się nie na paragrafy, ale na życie, które za przyczyną także szatana dramatycznie rozdziela ludzi kiedyś w sobie zakochanych?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s