Jak baranek. Przebaczyć

Księga Izajasza 53,4.7b
„Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak on nie otworzył ust swoich.”
Chrześcijanie wierzą, że to dzień największej ludzkiej tragedii. Nie dlatego, że Jezus z Nazaretu cierpiał najbardziej spośród tysięcy krzyżowanych, milionów torturowanych kiedyś i teraz. Cierpiał najbardziej ze wszystkich ludzi, bo był niewinny najbardziej, dobry absolutną dobrocią Boga. Wziął też na siebie solidarnie cierpienie całej ludzkości, wszystkie krzyże człowieczej historii.
Oczywiście to nie Bóg Ojciec skazał Go na śmierć, choć chrześcijańscy myśliciele nieźle zamętnili sprawę. Myśląc po feudalnemu twierdzono nawet, że Boga Ojca mógł swoją ofiarą przebłagać za nasze grzechy tylko ktoś równy Mu rangą, czyli Jego Syn. To jednak przecież ludzie skazali Go na śmierć: władze rzymskie z żydowskimi do spółki. Nie bronił się, choć miał moc Bożą: dał przykład niestosowania przemocy również największy z możliwych. Po to stała się Golgota.
Napisałem, że to była tragedia, jednak raczej dramat, bo rozpacz nieostateczna. Za grobem zwycięstwo.
A już teraz przebaczanie. Ewangelia Łukasza podaje słowa z krzyża: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.” W „Naszym Dzienniku” znalazłem raczej rzadko w tym piśmie słowa mi bliskie. Napisał 26 marca Andrzej Kalicki z Gdańska pod tytułem „Czy potrafimy przebaczyć?”. „Wołyń, 1917 rok. Formuje się partyzantka gen. Eugeniusza de Henninga-Michaelisa. Stara Sieniawa. Grupa ułanów jedzie wozem, by kupić furaż dla koni. Wpadają w zasadzkę. Kilku z nich wyrywa się z pułapki, powiadamiają dowódcę. Oddział wita przerażający widok. Bezczeszczone ciała kobiet i mężczyzn… Wachmistrz przybity do ściany stodoły, oskalpowany, z połowy ciała zdarta skóra. Reakcja ułanów jest spontaniczna: roznoszą na szablach opornych, palą kilka chat. Czy potrafimy po chrześcijańsku przebaczyć? Powinniśmy przypominać? Tak, w hołdzie ofiarom. Tym bardziej, że po drugiej stronie brak szczerej skruchy.”
Powinniśmy przypominać, choć nie po to, by dzisiaj wypominać, kiedy Ukraina walczy bohatersko o niepodległy byt. Brak szczerej skruchy bywa obopólny, a przecież nienawiść do Lachów nie wzięła się z niczego. Krew pobratymcza przelewana była nawzajem przez oba narody, choć ostatnio dużo bardziej polska. Myślę, że konflikt był w dużej mierze klasowy: my byliśmy panami, oni chłopstwem. Ale tak nas, jak i ich obowiązuje Ewangelia. Amen.

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s