O Marii z Betanii i Judaszu Iskariocie. Nowa książka ks. Hryniewicza!

Ewangelia Jana 12,1-11
Scena z Betanii, podjerozolimskiego miasteczka (wsi raczej: „Encyklopedia Biblijna” powiada, że na podstawie tekstu biblijnego trudno takie osiedle nazwać, niemniej Betanię wsią nazywa). Mieszkali tam przyjaciele Jezusa: Marta i Maria oraz Łazarz. Dopiero co został wskrzeszony, siostry urządziły dla niego ucztę. Podział ról był taki, jak ten, który opisał w swojej ewangelii Łukasz (10,38-42): tu też Marta usługiwała gościom, Maria zajęła się samym Jezusem, w tej perykopie jednak nieproszona przez siostrę o pomoc. A było zapewne kogo obsługiwać, bo bohaterem opowieści jest również Judasz, czyli Mistrz przybył ze swoimi uczniami.
Otóż Iskariota skrytykował Marię, uznał bowiem, że to, co zrobiła, było marnotrawstwem: cały funt (ok. 325 g) drogiego olejku wylała na nogi Jezusa, aby je (własnymi włosami) namaścić. Skomentował: „Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?” (Biblia Tysiąclecia). Pytanie to ewangelista Jan opatruje z kolei komentarzem: „Powiedział zaś to nie dlatego, jakoby dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem, i mając trzos wykradał to, co składano”. Jezus stanął w obronie Marii swoiście: „Zostaw ją! Przechowała to, aby mnie namaścić na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, ale mnie nie zawsze macie.” Działo się to mianowicie już na sześć dni przed Paschą, czyli przed Jego śmiercią; Józef z Arymatei z Nikodemem urządzają Mu pogrzeb, na który Nikodem przynosi aż sto funtów mieszaniny mirry i aloesu.
Perykopa kończy się informacją, że do Betanii przybył wtedy wielki tłum Żydów: nie tylko ze względu na Jezusa, ale też aby zobaczyć Łazarza cudownie przywróconego do życia. Arcykapłani postanowili zatem stracić także jego, ponieważ – tłumaczy Biblia Tysiąclecia – wskrzeszenie go spowodowało odłączenie się wielu od Żydów i uwierzenie w Jezusa. Żydzi odłączyli się od Żydów? Mamy tu tę nazwę narodu w dwóch znaczeniach: w drugim przypadku, jak w tej ewangelii często, nie chodzi o cały naród ani o mieszkańców Judei, ale o religijno-polityczne władze. Moi bibliści z EPP uniknęli tutaj dwuznaczności Tysiąclatki, tłumacząc: „Wielu bowiem Żydów z jego powodu odeszło”.
Zreferowałem dzisiejszy tekst, choć nie czynię tak na ogół z ewangelijnymi, uważając, że każdy je zna, a jeśli nawet nie zna lub nie pamięta, zajrzeć do dzieła może. Założenie jednak dyskusyjne, a zresztą sam niemal każdą perykopę czytając, znajduję szczegóły, których nie pamiętałem. A mój komentarz do perykopy dzisiejszej ? Co do Marii: także ją posądzono o tożsamość z „jawnogrzesznicą” z ewangelii Łukasza (7,36-50), nie tylko z Marią Magdaleną, do której ta moralna etykietka przykleiła się niemal na amen. Co do Judasza: niejeden teolog, u nas przede wszystkim ksiądz Wacław Hryniewicz, bronił tego apostoła przed jego tradycyjną niemal demonizacją. Że w każdym razie pochopne jest umieszczanie go w piekle (jeżeli w ogóle, co podaje w wątpliwość nasz wielki teolog, jest ono na pewno wieczne). Dwa argumenty wydają mi się tutaj szczególnie mocne. Nie jestem pewien, czy świadczy o jego potępieniu na wieki powiedzenie Jezusa: „Biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził” (Mt 26,24). Może to tylko prorocka przesada, tak często w innych przypadkach. No i Judaszowe samobójstwo: nikt już dzisiaj przytomny nie uważa takiego czynu za grzech śmiertelny (to wynik skrajnej depresji), co więcej, Judaszowa rozpacz dowodzić przecież może jego strasznych wyrzutów sumienia, czyli moralnego nawrócenia.
Padło nazwisko ks. Hryniewicza: czytam właśnie jego kolejną książkę, wydaną tym razem przez WAM. Rzecz zwie się „Wiara rodzi się w dialogu” i stanowi zapis dialogu rzeczywiście. Teolog świecki Robert M. Rynkowski zredagował w ten sposób obfite komentarze zamieszczane pod tekstami profesora na blogu teologicznym „Kleofas” i jego tam odpowiedzi. Tematy niektóre: bożek wolności i Bóg miłości, czyli o nadziei powszechnego zbawienia, odwieczna życzliwość, czyli o grzechu pierworodnym, krzyk w ciemności, czyli o pokorze wobec cierpienia, nie poniżajmy ateizmu, czyli o dialogu wiary z niewiarą. Później napiszę o tym więcej, póki co, taki sygnalik, zachęta.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s