Ida została z Bogiem, a Wanda?

Psalm 34,18-19
„Pan słyszy wołających o pomoc
i ratuje ich od wszelkiej udręki.
Pan jest blisko ludzi skruszonych w sercu,
ocala upadłych na duchu.”
Biblia Tysiąclecia.
Zacznę od poprawienia tytułu wczorajszego wpisu. Bezmyślnie napisało mi się: „ «Ida» i Hłasko został z Bogiem”. Każdy mógł pomyśleć, że to błąd stylistyczny: powinno było być „zostali z Bogiem”. Połączyłem w ten sposób mechanicznie dwa osobne hasła tematyczne. Swoją drogą liczba mnoga nie byłaby tutaj bez sensu, bo tak bohaterka filmu, jak i tamten pisarz, byli jakoś Mu bliscy. O Hłasce napisałem wczoraj, o jego niewątpliwej religijności, a Ida? Odpowiedź jest prosta: została w zakonie, więc i w związku z Bogiem z założenia ściślejszym niż ludzi żyjących w tak zwanym świecie. Ale jak to wygląda w praktyce? O tym potem, najpierw pytanie, jak dzisiejsze słowa psalmu mają się do życiorysu drugiej bohaterki filmu, krwawej prokuratorki Wandy.
Najpierw wersety psalmu dwa pierwsze: pasują do jej perypetii potwornych. Odpowiedzieć mogę tylko w ten sposób, że widocznie nie wołała. Z jej sumieniem było coś nie tak, choć można upierać się, że była przecież komunistką ideową i wtedy naprawdę wierzyła, że jej ofiary to wrogowie ludu z nożem w zębach. Czy jednak Szaweł był bez winy, gdy na chrześcijan donosił i wsadzał ich do więzienia? Pastor Mieczysław Kwiecień, mój biblistyczny przewodnik, wybił mi z głowy podobne usprawiedliwienie. A wersety trzeci i czwarty? Skruchę Wandy widać w jej słowach do Idy, niby tylko ironicznych, że Jezus przyszedł zbawić też takich, jak ona. Ale gdzie „ocalenie upadłej na duchu”? Czemu nie powstrzymał jej od samobójstwa? Plany Boże niepojęte są. Można uznać, że nie ma ich w ogóle, ponieważ i Jego nie ma, ale ja wierzę w Sens, w Opatrzność mimo wszystko.
Teraz Ida. Stawiam tezę, że jest to film o życiu zwanym fachowo konsekrowanym, o siostrach zakonnych. Bez żadnej zakonów apologii, ale i bez totalnego wybrzydzenia na taką życiową drogę. Owszem, najpierw jest krytyka, karykatura wręcz: ten obrazek rytmicznego operowania łyżkami pod batutą przełożonej. Ale przecież mimo znalezienia partnera, który chce wspólnego z nią życia, Ida wraca do klasztoru. Świat jakoś jej nie pociąga. Praktyka zakonna była i pewnie zawsze będzie rozmaita. Autorytaryzm kobiecy bywa wyjątkowo nieznośny, wiem to dobrze skądinąd. Chyba nawet jakoś groźniejszy niż płci niepięknej: model siostrzyczki zakonnej, ten dawny oczywiście, pozwala na łamanie osobowości dużo bardziej niż obowiązek posłuszeństwa ciążący na zakonnym konfratrze. Nie pociągnę tego tematu, zaznaczę tylko, że antyfeministą naprawdę nie jestem, nie rozwinę też innego, tego „obupłciowego”: o tym, że zakonne ubóstwo bywa bardzo swoiste. Napiszę natomiast, że znam również zakonnice naprawdę zakochane w Bogu – i w bliźnich swoich. Konsekrowane znaczy: kochające Go szczególnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s