Z bliźnim swoim wytrzymywać. Kołakowski Jezusem oczarowany!

List do Efezjan 4,1-2
„Zachęcam was ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, jakim zostaliście wezwani, z pokorą i cichością, z cierpliwością znosząc siebie nawzajem w miłości.”

Przykazanie miłości bliźniego ukonkretnione: miłować, kochać to z kimś drugim wytrzymywać cierpliwie, bez awantur, to siedzieć cicho, pokornie, nie odszczekiwać się, kiedy nam przygaduje. Ale to powołanie do wysiłków wielkich.
Miłość. Głosił ją Jezus z Nazaretu. Przeczytałem wczoraj o Nim książkę niebywałą: „Jezusa ośmieszonego” Leszka Kołakowskiego. To esej filozoficzny tego autora, odnaleziony po jego śmierci w jego papierach. Napisany po francusku w połowie lat osiemdziesiątych, niedokończony, nigdy nieopracowany ostatecznie i nieprzygotowany do publikacji, ale teraz za zgodą żony opublikowany w Wydawnictwie „Znak”; doskonale przetłumaczony przez Dorotę Zańko, opatrzony posłowiem przez znawcę twórczości tego pisarza, dominikanina, profesora Jana Andrzeja Kłoczowskiego.

Podtytuł tekstu pochodzący także od samego autora brzmi: „Esej apologetyczny i sceptyczny”. Kto trochę zna całe jego dzieło filozoficzne, w szczególności rzecz pt. „Jeśli Boga nie ma”, także przez Znak wydaną, nie zdziwi się główną tezą eseju nowo odkrytego. Wystarczyłby jako takie przygotowanie artykuł Kołakowskiego w ateistycznym tygodniku „Argumenty”, opublikowany prawie pół wieku temu pod tytułem „Jezus Chrystus – prorok i reformator”. Kłoczowski przypomina jedno zdanie z tamtego tekstu: „Dlatego wszelka próba « unieważnienia Jezusa » , usunięcia Go [ciekawe, czy ukazał się tam z tą wymowną dużą literą?] z naszej kultury pod takim oto pretekstem lub na takiej oto zasadzie, iż nie wierzymy w Boga, w którego On nie wierzył – wszelka taka próba jest śmieszna i jałowa.” Po dwudziestu latach filozof, który zaczynał od agresywnego ateizmu (pamiętam jego artykuł pt. „Prawa osoby przeciwko prawom człowieka”, atakujący tomizm, czyli w ogóle chrześcijaństwo), idzie tu dużo dalej. Tak daleko, że powinienem chyba potraktować ten tekst jak inne publikacje Kołakowskiego z tego czasu, czyli jako wezwanie dzisiejszych katolików otwartych (raczej wręcz rozwartych) do rachunku sumienia. Czy nie przesadzają w swoim reformatorskim zapędzie, w swojej skłonności do ulegania mentalności świata laickiego? Czy nie mają wobec niego kompleksu niższości, czy nie wstydzą się swojej wiary? „Być chrześcijaninem to wstyd. Można odnieść wrażenie, że na wydziałach teologii ostatnią rzeczą, o której się słyszy, jest Bóg: mówi się o symbolach religijnych, o sprawiedliwości społecznej, o zaangażowaniu, o wymiarze historycznym. Cóż to za spektakl! Załamuje się wiek oświecenia i racjonalizm, światła oświecenia gasną wszędzie, ale nie w Kościołach i u teologów.” (…) Księża nie wiedzą już, czy w cokolwiek wierzą i nie widzą już sensu w idei, że są odpowiedzialni poprzez obecność Jezusa w świecie, że są Jego kapłanami i apostołami, są bezsilni, nawet jeśli szczerze przywiązani do wiary chrześcijańskiej, do Kościoła, nawet jeśli żywotność tej tradycji jest dla nich ważna. Ileż to razy słyszy się takie uwagi: « Chrześcijaństwo chyli się ku upadkowi, bo ukazało się niezdolne do tego, by uznać za własną taką czy inną sprawę świecką » . Kościołowi udziela się rad: ma energicznie wspierać to czy tamto – feminizm, reformy rolne, rewolucje polityczne, prawa homoseksualistów, rozbrojenie – w ten sposób odzyska to, co stracił. Złudzenia! Tak jakby chrześcijaństwo mogło uratować się jako chrześcijaństwo przyjmując za swoją jakąś sprawę – nawet absolutnie słuszną – dlatego, że jest popularna.”

Kołakowski zastrzega się: Kościół nie może milczeć w sprawach doczesnych. Ale nie może również identyfikować się z nimi, tak że staje się politycznym lobby. Nie może zarazem nie kłaść nacisku na nie-absulutny charakter wartości doczesnych. I dalej: „Przesłanie Jezusa było takie: w obliczu nieuniknionego Końca wszystkie dobra i rzeczy ziemskie są jeśli nie bezwartościowe, to w każdym razie drugorzędne i względne, nigdy nie powinny uchodzić za dobra same w sobie, a tym bardziej za wartości absolutne. Myśleć inaczej to idolatria, to oddawanie najwyższej czci temu, co nietrwałe, bez znaczenia, pozbawione wagi.” Za tą idolatrią idzie to, co się nazywa konsumpcjonizmem, oraz zanik poczucia grzechu, „filozofia całkowitej niewinności jednostki”.

Kołakowski zaznacza, że nie opowiada się za teokracją, dość daleko mu też do naszych polskich autorów, którzy na „ten świat” wygadują stale i ile wlezie. Ale powiada również coś trochę podobnego do tego, co twierdził Jan Paweł II, mówiąc, iż demokracja pozbawiona wartości prowadzi do totalitaryzmu. Według Kołakowskiego „całkowita eliminacja sacrum (…) doprowadziłaby więc do przypisania wszystkiemu pseudosakralnego aspektu, do powszechnej pseudosakralizacji w formie totalitarnej. Totalitaryzm to całkowita sekularyzacja, która osiąga kulminację w przeniesieniu tego, co absolutne na rzeczywistość profanum, a więc karykaturalna imitacja zbawienia wiecznego.” I znów zastrzeżenie, że „ani sacrum, ani profanum nie dają się unicestwić, jako że obydwa są rzeczywiste, a więc nieuniknione”.

Kołakowski nie nawrócił się na katolicki integryzm. Ale jest oczarowany Jezusem z Nazaretu. Napisał: „Czy był Bogiem? Nie mam pojęcia. Ale jeśli jakiś Boży człowiek żył kiedykolwiek na tej ziemi, był nim On”. Nie stał się wierzącym chrześcijaninem: w dalszej części książeczki jest dialog sceptyka z apologetą, z którego taka konwersja nie wynika. Niemniej napisał: „To, że ze słabych, pozbawionych ozdób rąk galilejskiego Żyda wyłonił się nowy wszechświat, jest niepojęte, jeśli próbujemy spojrzeć z perspektywy Jego epoki. Korzeniem tej przemiany – świat chrześcijański zawsze był zgodny w tym punkcie – jest miłość. Nie przez ideę miłości, ale przez doktrynę: miłość jako fakt, jako rzeczywista energia, którą On przelał w świat i której odbiciem jest ta odrobina, jaką ludzie noszą w sobie – odbiciem słabym, niedoskonałym, zmieszanym ze złem, ale zawsze żywym”.

Streszczenie tekstu to słabe, niepełne: trzeba przeczytać go samemu koniecznie. Już powinien być w księgarniach.

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s