Prorocy, hej prorocy… Biskup Czaja, polski gołąb

1 List do Koryntian (12,12.14, 27-31a)
W tych słowach Pawłowych widzimy strukturę Kościoła dużo bogatszą niż teraz: „Ciało bowiem to nie jeden członek, lecz liczne członki. Wy przeto jesteście Ciałem Chrystusa i poszczególnymi członkami. I tak ustanowił Bóg w Kościele najprzód apostołów, po wtóre proroków, po trzecie nauczycieli, a następnie tych, co mają dar czynienia cudów, wspierania pomocą, rządzenia oraz przemawiania rozmaitymi językami.” Na początku było inaczej, teraz jest praktycznie podział dychotomiczny: hierarchia i wierni. Warto tylko wiedzieć, że zakonnice nie należą też do hierarchii, podobnie jak zakonnicy, jeśli nie są księżmi. Wracając do tego, co było i co jest: w Kościele pierwotnym, w każdym razie w tym ujęciu Pawła, dar rządzenia nie był wcale najważniejszy; był w ogóle jednym z wielu, podobnie jak ten charytatywny albo ów prorocki. Prorocy (czyli nie tyle wizjonerzy przyszłości, ile ostro krytyczni analitycy teraźniejszości) bywają i dzisiaj, ale w wielkiej cenie nie są, rządzący nie kochają ich zgoła. Chce mi się zaraz napisać, że wtedy była kościelna demokracja, dzisiaj jakby wciąż feudalizm: to może byłaby przesada, na tak zwanym Zachodzie rzymskokatolickim wolność słowa przecież panuje, kościelna krytyka raczej nie ma granic. Niemniej tu u nas, nad Wisłą i Wartą? Obroty sprawy księdza Bonieckiego oraz Lemańskiego ukazują obraz Kościoła rządzonego bardzo autorytarnie. Może i usprawiedliwione trochę to było za stalinowskiej „komuny”, kiedy mój tutejszy Kościół miał prawo czuć się oblężoną twierdzą, którą trzeba dowodzić niemal jak wojskiem, ale dzisiaj?
Do „Magazynu Świątecznego” „GW” napisałem na podobny temat felieton poniższy. Głośne myślenie
Biskup o sercu gołębia
Jonasz
Tomasz Ponikło zrobił dla Wydawnictwa WAM książkę bardzo ciekawą. Pod tytułem „Szczerze o Kościele” porozmawiał o wielu takich sprawach z biskupem opolskim Andrzejem Czają.
Opole to w geografii episkopalnej Polski miejsce szczególne. Długie lata rządził tamtejszą diecezją arcybiskup Alfons Nossol, postać w gronie polskiej hierarchii niezwykła. Scharakteryzuje go może najkrócej powiedzenie, że jest to duchowny zachodnioeuropejski. Różniący się od naszej średniej krajowej umysłem bardziej szerokim, otwarciem na inne wyznania chrześcijańskie, też w ogóle na myślową inność. Czy z tego powodu, że czuje się Ślązakiem, czyli człowiekiem tego pogranicza polsko-niemieckiego? W każdym razie był i jest kościelnym gołębiem, czyli od ataku woli spokojną rozmowę.
Był dobrze się zapowiadającym pracownikiem naukowym KUL-u, nie spieszno mu było do biskupiego awansu, prymas Wyszyński musiał go d tej roli mocno przekonywać – zgadzając się, stworzył precedens. Gdy przeszedł na emeryturę, przyszedł po nim również Ślązak, również teolog z Lublina, o myślowych skłonnościach podobnych. Także od jastrzębiej postawy daleki.
W ostatnim, jesiennym już numerze kwartalnika „Więź”, gdzie w ogóle do czytania mnóstwo, tamtejszy naczelny Zbigniew Nosowski wynotował celnie niektóre myśli tego hierarchy w kierownictwie mojego polskiego Kościoła jakoś mało widoczne. Ja sam rozreklamuję podobne: „Nie wolno nam myśleć o świecie na zasadzie antagonizmów. Jest nam zadany każdy człowiek, a wciąż mamy problem z wyjściem do człowieka. (…) Niekiedy zamiast wyjść do świata ustawiamy się w pozycji arbitra. Chcemy dokonywać osądów, niczego nie dając z siebie. Tymczasem potrzeba podejścia dialogowego i współpracy z ludźmi dobrej woli”. Biskup zaznacza zaraz dalej, że „istnieją sytuacje, w których jedynie słusznym postępowaniem jest polemika ze światem, nawet bardzo ostra polemika. Kościół nie może ulegać światu”, ale wypowiada też potem zdania o „spiskowych teoriach dziejów, a nawet o swoistej psychozie bycia atakowanym”. Nosowski wypatrzył wręcz stwierdzenie, że w „Polsce po 1989 r. nie nastąpił żaden zmasowany atak na Kościół”, a „iluż z nas pozostało na pozycji Kościoła walczącego, ilu tropi wroga, żywi się zawiścią.” Ja wypatrzyłem inne: „Dlatego nie ma co wyklinać ludzi zgrupowanych wokół Janusz Palikota. Oni też są Kościołowi, są nam zadani.”
W książce jest też dużo roztropnych, wyważonych zdań o tak zwanych sprawach konkretnych, na przykład o ustawie antyaborcyjnej, którą przecież inni biskupi chcą jeszcze zaostrzyć. W sumie książka pocieszająca: są zatem w Polsce tacy hierarchowie. Szkoda jednak, że ton nadają jastrzębie.
PS. A w tym numerze „Więzi” także przykład dialogu. Spokojna dyskusja na temat praw człowieka między ludźmi z różnych parafii: Adamem Bodnarem, wiceprezesem Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, ekspertem Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej, a wiceministrem sprawiedliwości, członkiem Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych, Michałem Królikowskim. Brawo!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s