Jonasz z księgi jego imienia i z „Gazety Wyborczej”

Ewangelia Mateusza 12,38-41
„Niektórzy z uczonych w Piśmie i faryzeuszów rzekli do Jezusa: – Nauczycielu, chcielibyśmy jakiś znak widzieć od Ciebie. Lecz On im odpowiedział: – Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany prócz znaku Jonasza. Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je, przecież oni wskutek nawoływania Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz.”

Zacznę komentarz od tego, że Jonasz, bohater, nie autor, księgi tego imienia to postać tylko literacka, albowiem to beletrystyka, nie kronika hebrajska. Nie ma zatem co przekonywać apologetycznie, że jakiś rekin mógł skonsumować proroka i nie strawić, bo przecież znaleziono zwłoki takiego ludojada z kawałem człowieka w żołądku. Starożytni nie tylko upiększali historię, tworzyli także narracje w tym sensie samodzielne, w Biblii jest takich ksiąg kilka. Co zaś to przesłania owej Jonaszowej, jest ono takowe, że przed Bożym zadaniem nijak nie uciekniesz. Jonasz nie tyle bał się Niniwitów, ile brzydził się nimi moralnie i to tak okropnie, że dobrym skutkiem swojego nawracania bardzo się nawet zmartwił: wolał, żeby nie posłuchali i za karę sczezli. Zatem podobną ksenofobię, taki brak miłosierdzia autor biblijny wyszydza, przez co ta literacka postać daleka mi jest duchowo, ale jej twórca bliski. Mnie, Jonaszowi, felietoniście miłosiernemu „MiŚ-a”.
Co zaś do mojej osoby, to krytyka jej tutejsza „z lewa” całkiem mnie kontentuje, nawet i ta, żem jest niemal arcybiskupa Hosera agent jakby tajny. Słyszę bowiem „z prawa” opinie wręcz przeciwne, na przykład o mnie jako o Pana Boga wrogu zaprzysiężonym w książce Artura Dmochowskiego „Kościół «Wyborczej»”, wydanej niedawno demonowi na chwałę. Prawda bowiem nieraz po środku bywa – czyli że jednak „katol” prawy jestem, choć do polskich prawicowców bardzo mało podobny.
A wreszcie komentarz do tych słów Jezusowych? No cóż, znaki cudowne kochamy, zabawiają nas, znudzonych codziennością, tu prośba Jego wrogów jeszcze mniej pobożna była. Pewnie mieli nadzieję, że Mu się nie uda. A Jezus miał tamtego Jonasza za postać historyczną? To jedno z takich pytań, na które odpowiedzi niezwykle trudne są. Świadomość Boga-człowieka to dla nas sprawa tajemna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s