Nadzieja zbawienia Burków i Mruczków. Tadeusz Mazowiecki

List do Rzymian 8, 18-22
„Uważam bowiem, że nie można porównać cierpień obecnego czasu z chwałą, która ma się w nas objawić.
Albowiem stworzenie z przeogromną tęsknotą oczekuje objawienia synów Bożych.
Bo stworzenie poddane zostało znikomości nie dobrowolnie, ale przez tego, któremu poddane zostało, w nadziei,
Że i to stworzenie wyswobodzone zostanie z niewoli zniszczenia do wolności chwały dzieci Bożych.
Wiemy bowiem, że całe stworzenie ciężko wespół wzdycha i cierpi wspólnie w bólach rodzenia aż do teraz.”
Ekumeniczny Przekład Przyjaciół.

Mamy dzisiaj jeden z bardzo nielicznych, ale mocny argument za nadzieją zbawienia najpowszechniejszego, czyli obejmującego wszystkie istoty żywe. Biblia Poznańska tłumaczy to tak: „Oto człowiek jako pan stworzenia udziela swej duchowości całemu stworzeniu. Gdy jest cielesny, to nosi w sobie zaród śmierci i przekazuje go całej naturze. Gdy natomiast jest złączony z Duchem Świętym, wtedy przekazuje naturze życie duchowe. Człowiek więc nadaje sens całej naturze. Dlatego też całe stworzenie jest zainteresowane ostatecznym losem człowieka, gdyż los ten jest również losem całej natury.”

O mało nie zostałem zoologiem, psy kocham prawie bardziej niż ludzi, więc to dla mnie sprawy wielkie. A składa się tak miło, że jutro pojadę na KUL, na spotkanie organizowane przez redakcję kwartalnika ”Ethos” na temat jego numeru zatytułowanego ”Nasi bracia mniejsi”, o którym tu zresztą napisałem kiedyś obszernie. Powiem tam oczywiście o owych świętych słowach świętego Pawła.

Byłem wczoraj tak zmęczony pisaniem o Mazowieckim do ”Gazety Wyborczej” i ”Metra”, że zapomniałem dopisać coś na jego temat do biblistycznej części blogu. Robię to teraz dodając poszerzoną wersję tekstu z ”GW”.

Znaliśmy się całe 60 lat. Poznałem go w r. 1953 we „Wrocławskim Tygodniku Katolickim”, którego był pierwszym redaktorem naczelnym, i gdzie otrzymałem dwa lata później pierwszą po studiach pracę. Było to pismo formalnie wrocławskiej kurii, faktycznie raczej „Paxu”, ale nie całkiem: warto wiedzieć, że ówczesny ordynariusz wrocławski, ks. infułat Kazimierz Lagosz, był nominatem faktycznie PRL-owskim, znacznie bardziej uległym ”komunie” niż Mazowiecki. Przyszło ordynariuszowi do głowy, żeby w ”WTK” opublikować adres hołdowniczy do marszałka Rokossowskiego, Tadeusz oponował, ale nie przemógł hierarchy.

Opuścił „Pax” w roku 1955, ja rok później. Trzy lata jeszcze później powstała „Więź”: Tadeusz był przez przeszło dwadzieścia lat redaktorem naczelnym tego warszawskiego miesięcznika. Pisma, które wraz z „Tygodnikiem Powszechny” i „Znakiem” pasjonowało się wielką odnową Kościoła, zapoczątkowaną przez Jana XXIII, którego wybrano na papieża 55 lat temu, akurat w Tadeuszowe imieniny, 28 października: zbieżność dat można powiedzieć, że jakby symboliczna. Mózgiem naszej publicystyki religijnej był zastępca redaktora naczelnego Juliusz Eska, ja wspomagałem go organizacyjnie jako redaktor działu religijnego, ale Tadeusz przejmował się problematyką religijną osobiście bardzo. Zainicjował cykl artykułów pt. „Tradycja i reforma w katolicyzmie polskim”, bo troszczyliśmy się ogromnie, żeby odnowa soborowa zbłądziła pod polskie strzechy. Sam naczelny pisał raczej niewiele, z trudem, zawsze jednak były to teksty dużej rangi. Trzeba wymienić przede wszystkim dwa: „Antysemityzm ludzi łagodnych i dobrych” oraz „Kredowe koła”, ten drugi to po trosze klasyczny już esej o dialogu. W Bibliotece „Więzi” ukazał się w tamtych czasach tom artykułów Tadeusza „Rozdroża i wartości”, w którym odnowa Kościoła stanowiła motyw przewodni. Pasjonował się sam wewnętrznymi problemami kościelnymi do tego stopnia, że również ekumenizmem, choć to temat u nas ze względów statystycznych marginesowy. Wręcz patronował mojemu rewidowaniu spojrzenia na mariawityzm, sam napisał krótki tekst na ten temat, wspominał swego wuja, który był księdzem owego najczyściej polskiego wyznania.

Był moim ojcem politycznym, towarzyszyłem mu w jego długiej drodze od ”Paxu” do ”Solidarności”, ale traktowałem go również jako „guru” w sprawach ściśle religijnych. Razem marzyliśmy wciąż o Kościele z ludzką twarzą, żeby miał podobne oblicze również katolicyzm nad Wisłą. Teraz jest na pewno orędownikiem owej sprawy blisko Tego, który troszczy się o wszystkie sprawy swojego Kościoła.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s