Czary, mary, dyrdymały. Dzieło o ojcu Rydzyku

List do Kolosan 2,8-9
”Uważajcie, aby ktoś z was nie został zwabiony w niewolę [błędu] przez filozofię lub chytry podstęp, wywodzące się z ludzkich podań o siłach kosmicznych, a nie z Chrystusa. W Nim bowiem, w Jego ciele mieszka cała pełnia Bóstwa.”

Przekład Biblii Poznańskiej, a oto jej tłumaczenie tych słów: ”Paweł przestrzega, by nie pozwolili wziąć się do niewoli w sensie moralnym, przez czysto ludzką doktrynę o gwiazdach kierowanych przez duchy i wpływających na losy ludzi, bo ta błędna doktryna nie ma nic wspólnego z Chrystusem”. Minęło dwadzieścia wieków, a wciąż królują różne wariactwa, może nie całkiem inne, choć filozofia to dla nas sprawa na pewno poważna. Ktoś opowiadał mi o dyrdymałach, które opowiadają na wsi ludzie niby to wykształceni. Wiara w różne czary mary… Ale nie należy jej zwalczać odnoszeniem do szatana, raczej obśmiewaniem, odwoływaniem się do rozumu elementarnie oświeconego.

Czego to ludzie nie wymyślą! ”Religia smoleńska” jest potężnym przejawem podobnej mentalności. Nie myślę tu nawet o różnych mgłach, tylko o owym absurdalnym przypuszczeniu, że jakiś polityk polski mógł pozwolić sobie na taką potworną zbrodnię. Tu już jestem blisko ośrodka polskiego, który robi wodę z mózgów w sposób perfekcyjny.

Podczas weekendu przeczytałem pasjonującą książkę pod adekwatnym tytułem ”Imperator”. Moi koledzy z ”Gazety Wyborczej” Piotr Głuchowski i Jacek Hołub napisali dla Wydawnictwa Agora portret reportażowy ojca Tadeusza Rydzyka. Obszerny, przeszło czterysta stron i bardzo spokojny, referujący fakty, zbierający opinie bardzo różne. Nie twierdzę oczywiście, że taką samą biografię wydałaby oficyna wydawnicza należąca do którejś z instytucji podlegających sławnemu redemptoryście, niemniej ten autorski tandem zaimponował mi nie tylko pracowitością, ogromem informacji, ale i troską o dotarcie do psychologicznej prawdy o człowieku.

Przez całe dzieło przewija się bowiem ocena profesora uniwersytetu toruńskiego, byłego prezesa tamtejszego KIK-u, Andrzeja Tyca, którą można streścić tak: ojciec Rydzyk nie jest wcale takim demonem, jakiego zeń robią poniektóre media. Jest człowiekiem głęboko ideowym, gorąco wierzącym. Ale ma własną wizję Kościoła, wręcz wizję Boga, do której chce pociągnąć innych. ”Jest tak pochłonięty swoim zadaniem, że nie liczy się z tym, iż ktoś zostanie zraniony, będzie miał jakieś problemy”. Skutki tego są jednak takie, że ”bardzo poważna część ludzi patrzących życzliwie na Kościół zmieniła do niego stosunek. Zgrzytają zębami. Bo to nie jest tak, że ojciec Rydzyk stworzył sektę, oddzielił się. On podbija polski Kościół, narzuca mu własną formację”.

Skąd jednak taki sukces owego myślowego podboju? W książce znaleźć można także próbę rozwiązania tej zagadki, na przykład w słowach ks. Kazimierza Sowy. Ojciec Rydzyk stworzył wręcz medialne imperium, gdy inne rozgłośnie ledwie zipią. Co więcej, Rodzina Radia Maryja jest największą organizacją katolicką w Polsce, autorytet ojca Rydzyka jest kolosalny, o wiele większy niż biskupów w ich diecezjach. Otóż to jest dla wielu z nich argument potężny. Tylko że jest jeszcze kwestia treści niesionych przez te instytucje. Ich spiskowa teoria dziejów, ksenofobia – to znów myśl prof. Tyca. Jakoś ten typ katolicyzmu zgoła przedsoborowego moim hierarchom pasuje. Czekam na Franciszka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s