Andrzej, apostoł antypodów i inne problemy biograficzne

Księga Izajasza 49,6
List do Rzymian 10,12
Ewangelia Mateusza 4,18-22
Dzisiaj w Kościele rzymskokatolickim święto: św. Andrzeja, apostoła, nie Boboli. Z tego powodu w Księdze Izajasza czytamy: „ Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi”, a w Liście do Rzymian, że „Nie ma już różnicy między Żydem a Grekiem. Jeden jest bowiem Pan wszystkich. On to rozdziela swe bogactwa wszystkim, którzy Go wzywają”. U Mateusza zaś mamy opowieść o powołaniu Andrzeja do łowienia ludzi. Warto wiedzieć, że w Ewangelii Jana 12,20-22 ten apostoł jest wraz z Filipem pośrednikiem między Jezusem a Grekami, czyli już za Jego życia zajmował się ludami okolicznymi. Istnieje przypuszczenie, że później zawędrował bardzo daleko w dzisiejszą Europę, bo może przez dzisiejszą Polskę nawet aż do Szkocji, której stał się później patronem. Arcybiskup Jeremiasz w książce „ Dwunastu apostołów” napisał o św. Andrzeju tak: „Apostoł przekracza granice świata wiary własnego narodu oraz świata religii, kultury i polityki Greków i Rzymian. (…) Jest apostołem przede wszystkim tych narodów, które znajdują się poza horyzontem myślowym religijnego, kulturalnego, chyba nawet społecznego i politycznego establishmentu; jest nim symbolicznie w każdym czasie i każdym miejscu.”

Był jednym z najważniejszych w „sztabie” Jezusa. Według Ewangelii Jana jest pierwszym powołanym: dopiero od niego dowiaduje się o Nim jego wielki brat Piotr. Z jakichś jednak powodów potem jakby przygasa jego gwiazda. Owszem, u Mateusza i Łukasza na liście apostołów wymienia go się na drugim miejscu po Piotrze, ale u Marka i w Dziejach Apostolskich dopiero na czwartym. Na drugim i trzecim są tam Jakub i Jan (w Dziejach Jan i Jakub). Nie jest to kolejność bez znaczenia: w Kościele od początku coś znaczyła. Może jednak te wahania informatorów niewiele mówią, jest jednak jeszcze inny znak: wewnątrz Jezusowego sztabu ukształtował się zespół uczniów szczególnie bliskich Jezusowi i można by sądzić, że Andrzej doń nie należał. Tylko raz jest wymieniony w tej roli, u Marka 13,3, po Piotrze, Jakubie i Janie, gdy apostołowie pytają Jezusa, kiedy nastąpi koniec tego świata. Pewnie jeszcze jest przy uzdrowieniu teściowej Piotra w domu obu braci (Mk 1,29), gdy do nich przychodzi Jezus z Jakubem i Janem, ale trudno, żeby tam wtedy nie był. Nie ma go natomiast w scenie Przemienienia ani w Ogrodzie Oliwnym, a to przecież momenty najważniejsze.

Można to tłumaczyć różnie, ale chyba też tak, że z jakiś powodów został trochę odsunięty na bok. I pomyślałem sobie, że może mógłby być patronem wszystkich, którzy czują się podobnie. Im też życzę dziś wiele dobrego, oczywiście Solenizantom również.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s