Czy jestem letni?

Księga Apokalipsy 3,14
„Aniołowi Kościoła w Laodycei napisz: To mówi Amen, świadek wierny i prawdziwy, początek stworzenia Bożego. Znam twoje czyny: nie jesteś zimny ani gorący. Obyś był zimny albo gorący. A skoro jesteś letni, a nie gorący ani zimny, zamierzam cię wypluć z moich ust.”
Tłumaczenie 11 Kościołów polskich.

Z owym pluciem mieliśmy problem: moi uczeni twierdzili zgodnie, że wersja oryginału jest dosadna: mowa po prostu o wyrzyganiu. Przekład filologiczny Popowskiego i Wojciechowskiego nie zląkł się takiej wierności, ale jego czytelnik jest inny, więc nie padłem Rejtanem, gdy moi duchowni woleli uważać. Podpowiadałem pomysł Czytelnika, żeby napisać „wyksztuszę”, ale to też nie przeszło: kojarzy się z kaszlem, a tu inna przypadłość . W rezultacie mamy „ chcę cię wyrzucić” (podobnie jak Wujek). Tak to bywa z Biblią: Mk 1,25 brzmi według ks. Czajkowskiego niemal jak „zamknij się”, ale też stanęło u nas na delikatnym „milcz”.

Ale translacja to zgoła nie wszystko, to tylko mój częsty tutaj wstępik: przechodzę do teologii. Logion należy do słów skrzydlatych, błyszczy fizjologią, zawiera jednak poza tym myśl radykalną etycznie. Można ją komentować przeróżnie: na przykład przeciw kompromisowości. Oczywiście wszystko zależy od konkretnej sprawy – i na tym banale mógłbym poprzestać, ale to przecież mój cały życiorys. Tak się składało, że przez całe życie często bywałem między młotem a kowadłem, wewnętrznie rozdarty. Nieraz zadawałem sobie pytanie, czy nie jestem „ letni”, czy nie staję wyraźnie po żadnej ze stron, żeby żadnej się nie narazić. Albo czy przeciwnie – nie jestem stronniczy. Oczywiście słyszałem wobec siebie oba rodzaje zarzutów. Ale może nie powinienem się rozczulać nad sobą w ten sposób: może to pytania, które stawia sobie niemal każdy homo sapiens?

Można też podobny rachunek sumienia poprowadzić inaczej: czy nie jestem „letni”, to znaczy zbyt łagodny, kochający marchewkę znacznie bardziej niż kij? I w końcu pytanie trafiające wreszcie w sedno biblijnego problemu: czy nie jestem po prostu obojętny na dobro i zło, nieangażujący się, bo tak mi wygodniej?

Wydarzenia. Dowiedziałem się wczoraj z radia watykańskiego, że w Chinach wydrukowano już stu milionów egzemplarzy Biblii, do tego w dziesięciu różnych wersjach językowych Kraju Środka. Jak na to, że chrześcijan tam mimo boomu misyjnego jednak nie aż tylu i nie jest to państwo w ogóle życzliwe religii – to wydarzenie bardzo sympatyczne.

Drugie nieco podobne. Przegapiłem tę informację w prasie polskiej, wyczytałem ją dopiero w tygodniku archidiecezji fryburskiej (niemieckiej: nie chodzi o Fryburg szwajcarski) „Konradsblatt”: z badania przeprowadzonego przez polski CBOS wynika, że moi rodacy uważają wybór na papieża i śmierć Karola Wojtyły za najważniejsze narodowe dni świąteczne (odpowiednio 43 i 41 proc.) Dopiero na trzecim i czwartym miejscu znalazł się 11 Listopada i 3 Maja (odpowiednio 34 i 25 proc).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s