Pytania egzegetyczne, pytania etyczne

Ewangelia Mateusza 12, 50

Kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten mi jest bratem, siostrą i matką”.

Aż tylu krewnych podał tu za przykład Jezus, bo Mu powiedziano, że Jego rodzina chce z Nim rozmawiać. Z ewangelii Marka (3, 20-21) dowiadujemy się, o co im chodziło: „Potem przyszedł do domu, a tłum znów się gromadził, tak że nie mogli nawet zjeść chleba. Gdy się o tym dowiedzieli Jego najbliżsi, przyszli, aby Go zabrać. Mówili bowiem: odszedł od zmysłów”. To tłumaczenie 11 Kościołów, myśmy przetłumaczyli nawet: „Zwariował”. I że rodzina przyszła, aby Go ubezwłasnowolnić”. Egzegeci pytają, kto tak o Nim mówił: postronni czy wręcz sami krewni? Wiadomo w każdym razie z ewangelii Jana (7, 5), że bracia Jezusa (rodzeni czy raczej przyrodni albo stryjeczni, cioteczni) nie darzyli Go szczególnym szacunkiem. Czyżby nawet Jego matka tak źle oceniała Jego działalność? Chyba tylko bała się o Niego: o Jego zdrowie, gdy tak niedojadał, czy raczej w ogóle o Jego los, gdy wzbudzał tak różne opinie na swój temat. Można nawet pytać, czy w słowach Jezusa poszerzających swoiście Jego rodzinę, nie było jakiegoś dystansu wobec niej. Wątpię jednak, by wobec Jego Matki.Tyle biblistyki, teraz pytania życiowe. Przecież nie zawsze wiemy, co jest wolą Bożą. Szczególnie gdy rozwój nauki stwarza tyle możliwości moralnego wyboru.
„In vitro”. Zacznę od stwierdzenia, które wydaje mi się oczywiste. Połączenie się plemnika z jajem, komórki męskiej z żeńską jest faktem o ogromnym znaczeniu. Tworzy się kod genetyczny, coś, co jakoś określa przyszłą istotę ludzką. Przyszłą? Zatem nie jest to jeszcze człowiek? Nie szafowałbym tym terminem. Że nie jest to jeszcze osoba ludzka, to przyznają nawet niektórzy zdecydowani obrońcy życia ludzkiego już od tego momentu, a słowo „człowiek” ma przecież praktycznie taki sens: że to jest ludzka osoba. Niemniej to nie zarodek innego gatunku zoologicznego, tylko właśnie „homo sapiens”.
Czy z tego jednak wynika nienaruszalność tej najpierwszej formy życia ludzkiego? Kwestionuje się to argumentem, że ów zarodek (embrion) nie może się rozwijać inaczej jak w łonie (macicy) kobiety, a tam niełatwo mu się dostać: bardzo wiele już zapłodnionych komórek ginie na tym etapie swego rozwoju. Można natomiast twierdzić, że w ogóle życie ludzkie na swoim początku jest bardzo kruche, także po zagnieżdżeniu się. Ale przecież nie ginie aż tak często.
Pytanie następne: czy w ogóle można oddzielać tworzenie się życia ludzkiego od stosunku płciowego? Czy taka sztuczność jest etyczna? Tu nie mam wątpliwości: cała medycyna współczesna taką sztuczność tworzy. Jest tylko (aż!) problem, że metoda in vitro wymaga praktycznie stworzenia kilku zarodków. A zatem mrozić czy nie mrozić? Czy mrożenie zakłada w praktyce niszczenie niewszczepionych zarodków? Są zdania bardzo różne. Profesor Waldemar Kuczyński w „Gazecie Wyborczej” z 17 lipca twierdzi, że w jego białostockiej klinice 95 procent kobiet wykorzystuje wszystkie zamrożone zarodki. Jak jest w innych klinikach, jak na całym świecie?
No i teraz problem prawny: czy można zakazać in vitro? W ogóle albo też tylko mrożenia zarodków? To pierwsze wydaje mi się pomysłem przedziwnym, jeśli jego przeciwnikiem jest nawet poseł Jarosław Gowin. To drugie? Rozumiem w pełni ludzi, którzy mają tu opory religijno-moralne, ale czy można tworzyć prawo ogólnospołeczne tak trudne do zrozumienia dla 70 procent obywateli: tyle według badania CBOS-u jest zwolenników metody zakładającej tworzenie więcej niż jednego zarodka.
Tyle moich głównych pytań w owej sprawie.

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s