Autoreklamy pokusa astronomiczna

Ewangelia Mateusza 6,1
„Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie.”

Niby to oczywiste: samochwała w kącie stała… A przecież chęć autoreklamy jest rzeczą okropnie ludzką. „Nie chwaląc się” – mówimy – traktując te słowa jak zaklęcie, które ma nas usprawiedliwić. Żeby na pewno nie męczyła myśl, iż ktoś ważny nie dowiedział się, żeśmy tacy nieladajacy. A to dziwne, bo reklama przecież złości: ja czasem półżartem pytam, co gorsze – rządy monopartii z cenzurą i innymi złodziejstwami inwentarza czy to potwornie nachalne wciskanie nam bez przerwy handlowej pseudoinformacji. Znam oczywiście odpowiedź i pamiętam, że tamten ustrój reklamował się sam bez przyzwoitości, ale te wrzaski megasamów ciężko znoszę. Tyle tylko, że o wiele gorzej znoszę autoreklamę cudzą niż własną. Albowiem miłość własna większa jest niż każda inna.

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s