Spór o spójnik. Nad Wisłą bez zmian

Ewangelia Jana 15,26
Tekst zaczyna się podobnie jak wczorajszy: Jezus mówi znów o Pocieszycielu, Duchu Prawdy – ale tu nowość – „którego pośle od Ojca”. Od Ojca, czyli od praźródła wszystkiego.
W tym sensie Duch pochodzi od Ojca. Czy pochodzi też od Syna?
O to właśnie spierał się chrześcijański Wschód z Zachodem przez kilkanaście wieków. O to, czy można wyznawać w Credo wiarę w „Ducha, który od Ojca i Syna pochodzi”.

Jest to formuła z tak zwanym „Filioque”, którą Zachód po długich wahaniach samowolnie włączył do starożytnego tekstu, co oburzyło Wschód i było najwyżej, aż do samej Trójcy sięgającą, teologiczną przyczyną rozłamu. Była ona, co prawda, także w istocie polityczna. Niektórzy biskupi zachodni, szczególnie papieże, mieli długo opory wobec jednostronnej zmiany wspólnego świętego tekstu. Zadecydował za nich cesarz Karol Wielki, umieszczając tekst z „Filioque” w swojej pałacowej kaplicy: chodziło mu o to, żeby przywrócone przezeń cesarstwo zachodnie miało swój wyróżnik ideologiczny. Tendencja do tej zmiany wśród zachodniej hierarchii kościelnej miała jednak swój bardzo poważny cel ściśle doktrynalny: chodziło o przeciwstawienie się wszelkiemu kwestionowaniu bóstwa Chrystusa, o zaznaczenie, że jest On równy Ojcu, bo od Niego też pochodzi Duch Święty. Rzecz jednak właśnie w tym, że pochodzi w innym sensie, tylko w tym, że Go zsyła – czego zresztą Zachód nigdy nie kwestionował. Pomysłem kompromisowym była wersja „przez Syna”, ale ona się jakoś nie przyjęła.

Wyczytałem gdzieś taką myśl, że korzenie teologiczne sporu sięgają wręcz samego pojmowania Trójcy. Otóż ten t ermin powstał na Zachodzie, przyjął się z czasem też na Wschodzie, ale widać tu pewną różnicę akcentów: Wschód bardziej akcentuje odrębność Osób (aż do herezji arianizmu, która tam powstała, choć w końcu bardziej groziła Zachodowi), Zachód – ich jedność.

Niemniej z taką różnicą chrześcijaństwo żyło niepodzielone kilka wieków i obecnie to go praktycznie nie dzieli. Jan Paweł II wyraźnie zaznaczył, że uprawnione są obie wersje: z „Filioque” i bez tego dodatku, czyli że ta pierwsza nie kwestionuje innego sposobu pochodzenia Ducha od Ojca i Syna. Wersja pierwotna: „od Ojca pochodzi” znalazła się na przykład w skądinąd kontrowersyjnej ekumenicznie Deklaracji „Dominus Iesus”. Chociaż już nie w polskim tłumaczeniu: to pewnie pomyłka, nie polska cenzura, lecz chyba znamienna. Wciąż ciężko nam podążać za Watykanem… Przyjmujemy skwapliwie wszystkie tamtejsze przyhamowania. Na przykład księża, którzy nie pozwalają na Komunię na rękę, poczuli się w tym umocnieni osobistą niechęcią do tej formy Benedykta XVI – ale do zmiany od razu nie dopuścili, choć Episkopat jej nie odrzucił. Wracając do „Filioque”, nie rozumiem również, czemu podczas tak zwanych mszy ekumenicznych nie odmawia się Credo bez tego dodatku albo też w ogóle krótszego wyznania wiary, tak zwanego Składu Apostolskiego, który omija ten problem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s