Piłat, prawda, papież

Ewangelia Jana 18,1-19,42
Przeznaczono na dzisiaj nam, katolikom „rzymskim”, czytanie opisu męki i śmierci Jezusa z ewangelii Jana. Opisy te są we wszystkich czterech ewangeliach dość podobne, ale różnią się szczegółami niepozbawionymi znaczenia. Przyjęta przez większość biblistów jest opinia, że Mateusz i Jan akcentują bardziej rolę elity żydowskiej, umniejszając tym samym winę władz rzymskich. Piłat wypada w tych dwóch ewangeliach lepiej.

U Mateusza żona wielkorządcy okupacyjnego przysyła mu ostrzeżenie: „Nie rozsądzaj sprawy tego niewinnego człowieka, gdyż dzisiaj we śnie wiele wycierpiałam z Jego powodu”. „Cały lud” woła: „Krew jego na nas i na nasze dzieci”, co papież Benedykt XVI komentuje krytycznie w drugim tomie swego „Jezusa z Nazaretu”: „Mateusz nie podaje tu z pewnością faktu historycznego. Jak w tym momencie mógłby być tam obecny cały lud i domagać się śmierci Jezusa?”

Już tu pewnie pisałem, że papież kwestionuje jednak twierdzenie niektórych biblistów, iż takie przesuwanie akcentów w ewangeliach wynikało z polityki pierwotnego Kościoła. Benedykt XVI pisze: „Józef Flawiusz, a zwłaszcza Filon Aleksandryjski przedstawiają go [Piłata] w całkowicie negatywnym świetle, w innych natomiast świadectwach ukazuje się on jako człowiek rezolutny, pragmatyczny i realistyczny. Często mówi się, że ulegając politycznie motywowanej tendencji filoromańskiej, Ewangelie ukazywały go coraz bardziej pozytywnie i odpowiedzialnością za śmierć Jezusa obciążały coraz wyraźniej Żydów. W historycznej sytuacji ewangelistów tendencja taka nie miała jednak żadnych podstaw. W okresie, kiedy tworzyły się ewangelia, prześladowanie wywołane przez Nerona odsłoniło już ciemne strony państwa rzymskiego i całą samowolę cesarskiej potęgi. Jeśli Apokalipsę można datować mniej więcej na ten sam czas, w którym powstała Ewangelia Jana, widać wtedy, że czwarta ewangelia nie powstała w kontekście, który by skłaniał do prezentacji filoromańskiej.”

Można jednak odrzec na to, że prześladowania wzbudzają niechęć, ale i każą myśleć, jak im zapobiegać, jak obłaskawiać prześladowcę, jak retuszować w tym celu jego obraz we własnych pismach. Może wszakże było tak, że owo przesunięcie akcentów wynikało tylko ze wzrastającej niechęci chrześcijan do elity żydowskiej, ale nie było w tym żadnej gry? Nie wiem. W wydanej właśnie w Polsce książce „Jezus. Dowody zbrodni” (Wyd. Carta Blanca) Bryan Bruce twierdzi, że oczywiście była gra i to perfidnie antysemicka. Autor Kościoła nie kocha, folguje sobie mocno. Wolę spokojniejsze publikacje. W każdym razie nie używałbym wobec ówczesnych chrześcijan określenia antysemityzm: za dużo tam było Żydów, nie będących masochistami…

Przyznam się, że obraz Piłata w ewangelii Jana wzbudza we mnie odruchową sympatię. Widzę w nim każdego człowieka troszczącego się bardziej o własną karierę niż o sprawiedliwość i los człowieka niewinnego, ale to drugie biorącego też poważnie pod uwagę. A jego pytanie, co to jest prawda, nie brzmi mi wcale cynicznie, tylko sceptycznie. Kojarzy mi się z tak wciąż krytykowanym przez Benedykta XVI relatywizmem myśli współczesnej. Trochę tę myśl rozumiem, w każdym razie jej przyczyny: gdy zawaliło się wiele systemów myślowych z ideologią komunistyczną na czele (zakochało się w niej tylu intelektualistów na Zachodzie), niełatwo o optymizm poznawczy. Żaden jednak ze mnie filozof, znawca myśli zachodniej tym bardziej nikły.

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s