Personalizm nasz potężny

Ewangelia Marka 3,22
„Uczeni w Piśmie, którzy przyszli Jerozolimy, mówili o Jezusie: – Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy”.

Jak się kogoś bardzo nie lubi, to taki ktoś nie ma szans akceptacji w żadnej sprawie: choćby stanął na głowie, zawsze będzie źle. Zawsze można wymyślić coś, żeby nielubianego skrytykować. Jezus zakwestionował logikę tamtego zarzutu: „Jak może szatan wyrzucać szatana?”. Właściwie to owi uczeni mogli byli powiedzieć inaczej: owszem, niby to dobrze czyni ludziom, ale nie trzeba mu wierzyć: to jest klasyczny populizm, chodzi mu tylko o PR.

Biblia mówi o Bogu, że nie ma względu na osoby. My, ludzie, mamy do tak pojętego personalizmu skłonności potężne. Wystarczy trochę autopsychoanalizy, by zdać sobie z nich sprawę. Są jak jakaś wada wzroku, występująca w zależności od tego, na kogo się patrzy. Zaciemniają obraz w każdej kwestii, w ocenie każdego czynu. Również na przykład każdego tekstu, na który trzeba spojrzeć okiem dobrego redaktora, czyli zapomniawszy dokumentnie, kto go napisał.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s