Błogosławieni osamotnieni pośród strasznego wroga

Ewangelia Łukasza 21,16
„A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią”.

Tak było już wiele razy w późniejszej historii: totalitarna władza rozrywa wszystkie więzy. Szantaż, w ogóle strach a czasem i zwykła podłość robią swoje. Człowiek staje wobec urzędowego prześladowcy przeraźliwie samotny, odarty z rodzinnych uczuć, z przyjaźni, z zaufania do bliskich. Samotność zawsze jest udręką, boli jednak wtedy szczególnie. Staje się ponura także wobec wspólnoty, zwanej w komunistycznych czasach kolektywem, jeśli nie znalazł się w niej nikt życzliwy albo też każdy bał się swoją życzliwość pokazać.

Błogosławieni, którzy nie dają się złamać nawet w podobnej ciemnicy. A już szczególnie ci, co w swej potwornej niedoli nie mają za podporę nawet wiary, że jest Bóg. Ci, którym dla ich heroicznej niezłomności wystarcza własne sumienie, potężne jak hufiec aniołów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s