Duch Pocieszyciel, na kozetce i w konfesjonale

Ewangelia Jana 15,26

„Gdy przyjdzie Pocieszyciel, którego ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o mnie”.

Mamy tu w grece słowo „parakletos”, które ma różne znaczenia. To rzecznik, obrońca, orędownik, ale również właśnie pocieszyciel. Pomyślałem sobie, że trzeba dzisiaj akcentować to ostatnie znaczenie owego teologicznego terminu. Duch Święty nie tylko uświęca, oświeca: również pociesza. Myślę, że w ogóle za mało zaznacza się sens religii chrześcijańskiej jako pocieszenia właśnie. Nie, nie jest to opium dla ludu, jak nam zarzucał Marks: pocieszenie przez odesłanie do szczęścia pośmiertnego, które ma zastąpić starania o poprawę ziemskiego losu. Owszem, trzeba ów los polepszać ze wszystkich sił, ale bez złudzenia, że zbudujemy raj na ziemi: taka utopia kosztowała nas już komunizm. Nieszczęścia zawsze będą, nie ma rady. Jak napisał kiedyś muzykologicznie bodaj największy teolog katolicki XX wieku, Karl Rahner, w tym życiu każda symfonia jest niedokończona. Ale Chrystus obiecał, że ześle nam Pocieszyciela i dotrzymał obietnicy. Jest to Duch Prawdy, a ta Prawda jest taka, że Bóg jest Miłością, nie Prawem i że nigdy nie jesteśmy sami.

Gdy nakryje nam głowę czarna czapa smutku, trudno w to uwierzyć. Niech nam tę nadzieję ułatwia świadomość, że takie jest przesłanie samego sedna wiary. Duch Prawdy, „który od Ojca pochodzi”, niech nam nie kojarzy się tylko z problemem „Filioque”: pochodzi tylko od Ojca czy również od Syna? Pokłócili się o to chrześcijanie Wschodu i Zachodu, bo za bardzo zajęli się tym, co drugorzędne, zamiast głosić w porę i nie w porę, że przecież mamy Pocieszyciela.

Są dziś dwie główne formy pocieszenia, leczenia bólów psychicznych. Współczesna nauka wypracowała własną metodę: psychoterapię. Ale religia ma tu swoje sposoby. Chrześcijaństwo posiada w tym celu instytucję spowiedzi.

Kiedyś Kościół katolicki patrzył na Freuda bardzo z ukosa, bo też i on tak patrzył na religię. Dziś już raczej nie ma tutaj wojny. Zwycięża świadomość, że na kozetce bada się człowieka całkiem inaczej niż w konfesjonale. Że też „superego”, tak źle oceniane przez Freuda, to nie to samo, co sumienie. Czym innym jest patologiczne poczucie winy, czym innym świadomość grzechu. Ksiądz profesor Jan Andrzej Kłoczowski pozwolił sobie nawet na tytuł: „Sumienie a superego, czyli paradoksalna bliskość Tomasza z Akwinu i Freuda”. Znalazłem ten tekst wśród innych w bardzo ciekawej książce „Między konfesjonałem a kozetką” pod redakcją Katarzyny Jabłońskiej i Cezarego Gawrysia (Biblioteka „Więzi”, Warszawa 2010): dwudziestu siedmiu autorów, psychoterapeutów i duszpasterzy.

Psychiatria, psychologia, psychoterapia zajmuje się psychiką, religia – duchem, niemniej nie da się tych spraw ściśle rozdzielić. Szczególnie trudno rozgraniczyć je, gdy psychoterapeutą jest ksiądz – ale można. Tak twierdzą w każdym razie w owej książce duchowni rzymskokatoliccy: Mateusz Hinc, Andrzej Pęcherzewski, Jacek Prusak, Bogusław Szpakowski, Stanisław Tokarski, którzy są takimi podwójnymi lekarzami.

Nie jest jednak dla wszystkich psychoterapeutów oczywiste założenie, że ta świecka działalność lecznicza jest neutralna światopoglądowo. Działa wręcz w Polsce Stowarzyszenie Psychologów Chrześcijańskich, które już w samej nazwie tę neutralność kwestionuje, troszczy się o zgodność światopoglądu terapeuty i pacjenta. Jabłońska i Gawryś są raczej innego zdania, ale książka jest pluralistyczna.

A najważniejsze w niej jest dla mnie co innego: przewijająca się złota myśl, że w konfesjonale nie wolno człowieka ranić, a zdarza się to nieraz. Ks. Kłoczowski wini tu jurydyczną koncepcję sakramentu pojednania, w której spowiednik jest sędzią: ustala prawdę, osądza i nakłada pokutę. Bo taka też jest wizja Boga jako srogiego sędziego. Wieloletnie doświadczenie spowiednicze Kłoczowskiego jest inne: więcej tam nie tyle grzechu, ile ludzkiej biedy. Ratować a nie ranić naszą psychikę powinien nie tylko psycholog, także dusz naszych pasterz. On też powinien być po trosze psychologiem, nie tylko domorosłym, także podkształconym. Przez niego też winien przemawiać Pocieszyciel.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s