Żony gubią Salomona. Żydowskie legendy biblijne. Lourdes. Spowiedź z antykoncepcji

1 Księga Królewska 11, 4-13
”Kiedy Salomon zestarzał się, żony zwróciły jego serce ku bogom obcym  i wskutek tego jego serce nie pozostało tak szczere wobec jego Pana Boga, jak serce jego ojca, Dawida. Zaczął bowiem czcić Asztartę, boginię Sydończyków, oraz Milkoma, ohydę Ammonitów. Salomon więc dopuścił się tego, co jest złe w oczach Pana, i nie okazał pełnego posłuszeństwa wobec Pana, jak Dawid, jego ojciec. Salomon zbudował również posąg Kemoszowi, bożkowi moabskiemu, na górze na wschód od Jerozolimy, oraz Milkomowi, ohydzie Ammonitów. Tak samo uczynił wszystkim swoim żonom obcej narodowości, palącym kadzidła i składającym ofiary swoim bogom. Pan więc rozgniewał się na Salomona za to, że jego serce się odwróciło od Pana Boga izraelskiego. Dwukrotnie mu się ukazał i zabraniał mu czcić obcych bogów, ale on nie zachował tego, co Pan mu nakazał. Wtedy Pan rzekł Salomonowi: – Wobec tego, że tak postąpiłeś i nie zachowałeś mego przymierza oraz moich praw, które ci dałem, nieodwołalnie wyrwę ci królestwo i dam twojemu słudze. Choć nie uczynię tego za twego życia ze względu na twego ojca Dawida, to wyrwę je z ręki twego syna. Jednak nie wyrwę całego królestwa. Dam twojemu synowi jedno pokolenie ze względu na Dawida, mego sługę, i ze względu na Jeruzalem, które wybrałem”.

Opowieść ogromnej zgrywności: oto harem króla nad królami, mędrca nad mędrcami robi Panu Mężowi religijną wodę z mózgu. Antyfeminizm? Niekoniecznie. Tak jak niekoniecznie antykobieca jest opowieść o grzechu zwanym pierworodnym: to, że wąż skusił Ewę, nie jej małżonka. Bo nie będzie chyba odwróceniem kota ogonem, jeśli się powie, że kobiety bywają według Biblii bardziej pomysłowe niż mężczyźni, bardziej otwarte na nowinki. Zawsze złe? Byłaby to gruba nadinterpretacja, w każdym razie cała Biblia hebrajska (ani tym bardziej chrześcijańska) – patriarchalistyczna, ale nie mogła być inna – o tym nie świadczy. A trzeba czytać całą, bo to nie salami, jak już napisałem niedawno. No i trzeba czytać książkę „Kobiety w Biblii” Elżbiety Adamiak i dalszy ciąg w „Tygodniku Powszechnym”.
Kobiety są bardziej kontaktowe niż my, przenikliwe dla plotek. Same je puszczają (my też!), ale i słuchają gorliwiej, co jest ważne, bo jak ktoś powiedział, nie ma nic gorszego niż plotki – wyjąwszy tylko ich brak…

Najważniejszy jednak mój komentarz jest dzisiaj oczywiście taki, że my rządzimy światem, ale nami kobiety. Albo też podobny: my królujemy jak Salomon, a one rządzą. I tak już musi być. Każda władza podchodzi od Boga!
Gdy wciąż jesteśmy przy Salomonie, ogłaszam znów wszem wobec, że katowickie Wydawnictwo KOS opublikowało księgę „Żydowskie legendy biblijne”. Autor Micha Josef Bin Gorion, przełożył z niemieckiego i opracował Robert Reuven Stiller (wydanie drugie poprawione względem pierwszego wydania dwutomowego 1996). Legend zaprawdę legion, ciągną się wzdłuż Biblii owijając ją, ale nie zasłaniając. Tak jak chrześcijańskie apokryfy starożytne i nowe (powieści osnute na jej tle) nie kryją Pisma, ale je komentują po swojemu.
Zatem na przykład coś takiego:
„Wielki król Szelomo, któremu Wiekuisty powierzył władzę od końca do końca świata, był do tego wybrany już w łonie matki. Pan dał mu poznać wszystkie tajemnice i użyczył mu wglądu w sprawy świata, jak się rozwijały od czasu stworzenia.”  Ale – czytamy dalej – „wspaniałość króla Szelomo dobiegła kresu prze małe stworzonko. Jak wszyscy królowie ziemi, tak i duchy był mu podległe, ale szemrały przeciw jego władzy i sądziły, że nie wywodzi się ona z łaski Bożej, tylko wynika z jego chytrości i przemocy. Posłał więc król małego robaczka, który przeżarł czarodziejstwo Szelomona. Zaraz upadło poważanie dla króla i umarł. A śmierć jego powinna służyć za naukę wszystkim wielkim tego świata”.
Otóż robaczek nazywał się Alzheimer. ”Gdy się człowiek robi starszy, wszystko na nim trochę parszy-wieje”…
Dziś w moim Kościele rzymskokatolickim liturgiczne wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Lourdes, a w sobotę byłem na filmie tego imienia, więc teraz będzie o tym dziele sztuki. Jak krytycy piszą zgodnym chórem (wyjąwszy Edwarda Kabiesza z „Gościa Niedzielnego), jest to film wybitny, Na mój gust nawet poniekąd katolicki. Albo po prostu realistyczny. Kogoś, kto uważa, że w świętym miejscu może się dziać wyłącznie coś dobrego i bywają tam wyłącznie asceci, zgorszą nieświęte rozmowy pielgrzymów, zazdrosnych, że nie oni zostali uzdrowieni, albo zbyt dobry humor wolontariuszy – ale ja lubię oglądać samo życie, także kościelne. Zresztą gdyby twórczyni filmu chciała, mogłaby pośmiać się na przykład z buteleczek z wodą święconą zakręcanych główką Matki Boskiej, które są, owszem w Lourdes, tyle że nie na straganach, ale w sklepach. A dowcip, który opowiadają sobie wolontariusze, że Matka Boska nigdy nie była w Lourdes – słyszałem od pewnego księdza bardzo wierzącego na publicznym spotkaniu; tyle że nigdy nie był gdzieś w tamtej wersji Duch Święty i nie był w Lourdes, a w Watykanie. Księże dowcipy bywają dosadne i nie świadczą o niczym poważnym – zapewniam znając Kościół od stron przeróżnych. Zatem zgadzam się z opinią, że nie jest „Lourdes” filmem religijnym ani antyreligijnym. Gdybym musiał powiedzieć, czym jest bardziej, odpowiedziałbym, że chyba tym pierwszym. Wiedząc skądinąd, że tam naprawdę było wiele niezwykłych uzdrowień. Oraz że żadne z nich nie dowodzi po prostu istnienia Boga, choć każde stawia mocny znak zapytania.

Lektury: w zawsze ciekawym miesięczniku „W drodze” porcja tekstów pod hasłem „Czy ja się dobrze spowiadam?”. Mój cytat z artykułu ks. Michała Zioło:  
”Przyszedł maj 1987 i po raz pierwszy zasiadłem w krakowskim konfesjonale w kościele Świętej Trójcy. Przygotowany teoretycznie byłem dobrze, bo i piłowano nas ostro na egzaminie jurysdykcyjnym. Przy podstoliku etyki seksualnej wpadłem oczywiście na uciążliwego i kochanego «Berbecia» – ojca doktora duplex Władysława Skrzydlewskiego, który dwoił się i troił, a raczej wcielał w najróżniejsze osoby klęczące przy konfesjonale, byle tylko oddać prawdziwą atmosferę pola bitwy. Być może miał ograniczony zestaw postaci kobiecych, bo zaproponował mi najpierw wyspowiadanie nawróconej pięknej prostytutki. Tę rundę przegrałem, skupiwszy się na zewnętrznych aspektach postaci Berbecia i przyznam, że trzeba było mieć przynajmniej wyobraźnię Pabla Picassa, żeby zapowiedzianą w przedstawieniu osobę w nim zobaczyć. Kurtyna znów została podniesiona i tym razem miałem przed sobą kobietę, która używa środków antykoncepcyjnych, ale nie zamierza opowiedzieć o tym spowiednikowi. Rozgrzany niedawnym zwycięstwem Berbeć żądał jasnych procedur pozwalających tę informację od niej wydobyć. Zniesmaczony moim intelektualizowaniem zapodał mi prosty schemat z pytaniem zasadniczym – czy pani ma męża? I czekał z nadzieją, że podjąwszy trop, wysypię z rękawa następne, podobnie inteligentne kwestie. Poirytowany moim stuporem mentis naciskał, aż wreszcie zdradził następne pytanie z upokarzającym „przecież to proste”: czy pani ma dzieci? I znów naciskał – i o co brat następnie zapyta? Tym razem nie zmarnowałem okazji i wypaliłem z pojednawczym «przecież to proste»: czy dzieci są zdrowe? Osłupiał i tak trwał.” ”Berbeć” przysłał kiedyś do ”Gazety” taki artykuł na temat antykoncepcji, że nie wydrukowaliśmy go, żeby nie kompromitować Kościoła.       

Ale równie ważny jest następny, ostatni akapit tekstu ojca Zioło:
”To prawda, że nigdy podczas spowiedzi nie zostałem poniżony, upokorzony czy zraniony. Chciałem być na spowiedzi dobrym i ciepłym kapłanem przywracającym ludziom nadzieję. I nigdy nie odmawiać gościom nie w porę proszącym o ten sakrament. Czy dotrzymałem tego przyrzeczenia, osądzi Bóg. Dla mnie największą nagrodą jest wdzięczność Kościołowi za ten sakrament i zarejestrowanie go w mojej psychice jako radosne i ciepłe spotkanie z Życiem. Ciepły sakrament. Niech będzie to pociechą chociaż dla niektórych.”
Tak, mądry spowiednik to bardzo dużo. A takich trochę jest na szczęście.

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s